poniedziałek, 26 maja 2014

Rozdział 9

Obudziłam się około 12.00. Nie dziwie się, w końcu poszłam spać coś po 1:00 w nocy. Ktoś  koło mnie się poruszyło, odruchowo zerknęłam na miejsce obok. Tam spał sobie słodko Luke. Podniosłam się  niechętnie z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam http://www.polyvore.com/cgi/set?id=122941805&.locale=pl. Wzięłam ciuchy i poszłam do łazienki. Przebrałam się i zrobiłam poranną toaletę. Wyszłam po 20 minutach. Luke dalej spał. Nie będę go budzić. Zeszłam na dół, chłopcy i Zoe siedzieli w salonie. Ash zobaczył mnie jako pierwszy.
-Wow.. Jak można tak długo spać?-spytał z rozbawieniem w głosie.
-Jak widać można-powiedziałam dumnie.
-Aww jesteś  taka słodka-Powiedział Ashton i się zaśmiał. Uwielbiam jego śmiech.
-Czy ty próbujesz mnie poderwać?-uniosłam brew w rozbawieniu.
-Hahahah.. On? No proszę cię Rose- Zwijał się ze śmiechu Cal.
-Ej... Czuje się urażony- oznajmiła Ash i udawał smutnego, ale coś mu to nie wychodziło bo po chwili wybuchnął śmiechem.
-Irwin ogarnij dupę-powiedział Michael.
-Dobra stop Panowie.-Zoe przerwała ich wymianę zdań- Rose w kuchni masz śniadanie.
-Okey dzięki-uśmiechnęłam się do nich. Odwróciłam się na pięcie i poszłam w stronę kuchni. Na stole leżał talerz z naleśnikami. Uwielbiam je! Zaczęłam je jeść.. Mniam.. Pychota.. Zjadałam je w niecałej 10 minut. Do kuchni wszedł Luke z moim telefonem. Ziewnął i zaczął mówić:
-Twój telefon mnie obudził-powiedział z udawaną złością- Ktoś próbuje się do ciebie dodzwonić.
-Okey dzięki -powiedziałam i szybko wyrwałam mu mój telefon z ręki. Dzwoniła Elka. Odebrałam ..
-No wreszcie ile można do ciebie dzwonić?-zapytała.
-Hmmm ...No nie wiem..-przyznałam.
-Haha spoko. Mam dla ciebie propozycję nie do odrzucenia- powiedziała poważnie.
-Słucham, co to za propozycja?
-Ty i ja noc filmów u mnie.-mówiąc to zaczęła się śmiać.
-No nie wiem. Trochę się boje... A jak mnie podczas snu zgwałcisz?-spytałam udając przerażenie. Popatrzyłam na Luke'a wywrócił oczami na moje zdanie.
Pokazałam mu język.
-Zgadłaś! Właśnie to miałam zamiar zrobić-oznajmiła udając zawiedzioną.
-haha a teraz poważnie. Gdzie i o której?
-Przyjadę po ciebie, bo i tak muszę jeszcze jechać po coś do sklepu- przytaknęłam głową. Przecież ona tego nie mogła zobaczyć, jaka ja głupia.
- Okey.
-To Rose bądź gotowa na 18.00-powiedziała. Pożegnałyśmy się. Odłożyłam telefon na blat.
-Fajnie się słucha jak gadasz z koleżanką-powiedział  rozbawiony Luke. Zaśmiałam się. Chciał już wyjść z kuchni ale chwyciłam go za ramię. Odwrócił się do mnie z pytającym wzrokiem.
-Musimy porozmawiać-powiedziałam stanowczo. Usiadł z powrotem na krzesło, które wcześniej zajmował.
-Słucham, o czym chcesz porozmawiać- spytał.
-Czemu się tak nie lubisz z Harry'm?-padło pierwsze pytanie.
-Gówno cię to obchodzi-warknął.
-Może jaśniej?
-Rose, to nie jest twoja sprawa-mówiąc to zacisnął mocno szczękę. Był wkurzony.- Jeśli tylko to chciałaś wiedzieć, to ja wychodzę.
-Nie! Czekaj.-Boże jak on mnie irytuje.- To powiedz mi czemu chłopcy się wprowadzili do nas? Huh?
-Bo tak jest najlepiej do....do....-nie dokończył.
-Do?-spytałam.. Wahał się czy powiedzieć..-Powiedz to w końcu.
-Do ...chronienia ciebie-westchnął. Już nie był wkurzony.
-Co? Ale po co?
-Tego ci już nie powiem-Oznajmił stanowczo.
-Dobra jak chcesz- fuknęłam. Wstał z krzesła i zaczął się kierować w stronę salonu.- Ja i  tak się dowiem
Udawał że tego nie słyszał. Popatrzyłam na wyświetlacz swojej komórki. Była 13.50. Jeszcze mam parę godzin do przyjazdu Eleanor. Co by tu robić. Do kuchni nagle wpadł Calum. Zajrzał do lodówki i wyjął 3 banany. Popatrzyłam się na niego pytająco.

- Po co ci to?-Spytałam.
-Co?
-Po co ci te banany?
-A to... Muszę walnąć Clifford'a-oznajmił  z uśmieszkiem. 
-Serio?-spytałam. Zaczęłam się śmiać.
-Tak.. Zawołaj go tu. Ja się schowam za drzwiami.-rozkazał. Raz się żyje..
-Michael!-krzyknęłam.
-Co?-odkrzyknął.
-Chodź tu! To bardzo ważne...-powiedziałam. Popatrzyłam na Calum'a uśmiechnął się do mnie. Michale zjawił się koło mnie.
-O co...-nie skończył bo dostał bananami w twarz.
-A masz bananem!-krzyknął Hood i zaczął się turlać na podłodze ze śmiechu. Ja tez wybuchnęłam śmiechem.  Michael podszedł wkurzony do lodówki wyciągnął z niej  jogurt, otworzył go i podszedł do śmiejącego się Calum'a. Wylał mu jogurt na włosy. Hood krzyknął i zaczął wycierać ręką włosy.- Ej.! Ja rzuciłem w ciebie tylko bananami! A nie jogurtem! Patrz na moje włosy...
-Trzeba było nie zaczynać-zaśmiał się Clifford. Popatrzyła na mnie i powiedział- Ty mu pomogłaś więc też dostaniesz.
-Co?? Nie...Nie-zaczęłam się cofać do tyłu. Ale ni zdążyłam wyjść z kuchni bo Michael chwycił mnie za ramię i wylał resztki jogurtu na głowę.- Ej!  Pożałujesz!
-Haaha już się boje-zaśmiał sie Clifford. I tak oto zaczęła się bitwa na jedzenie..

*1 godzinę później*
Po naszej bitwie  kuchnia wyglądała okropnie. A to wina Calum'a, poco rzucił w Clifford'a
-Ej chłopaki, sprzątacie to-powiedziałam stanowczo.
-No chyba cię cycki bolą-oznajmił oburzony Hood.
-Żartujesz prawda?-spytał z nadzieją Michael.
-Nie..-zaśmiałam się. Wybiegłam szybko z kuchni. Musze się przebrać i umyć głowę. Weszłam na górę, byłam już przy drzwiach gdy usłyszałam.
-Co to jest?!-wydarł się Luke. Weszłam szybko do pokoju i zakluczyłam drzwi. Podeszłam do szafy i wyjęłam pierwszy lepszy ciuch http://www.polyvore.com/zestaw/set?id=118278463 .Powolnym krokiem przemierzałam pokój docierając do łazienki. Tam zdjęłam ubranie i bieliznę . Odkręciłam wodę i weszłam pod prysznic. Zaczęłam dokładnie myć swoje nagie ciało. Nalałam szampon na głowę i zaczęłam ją  masować, potem spłukałam. Wyszłam na zimne kafelki. Wytarłam się porządnie a na głowie robiłam tak zwany turban. Nałożyłam czystą bieliznę. Spojrzałam na duże lustro znajdujące się w mojej łazience. Boże jaka ja gruba...Musze schudnąć. Ubrałam ciuchy i
Wysuszyłam włosy. Wyszłam z łazienki. Kurde zostawiłam telefon na dole.
Zeszłam na dół. Calum i Michael jeszcze sprzątali kuchnię. Uśmiechnęłam się do nich przyjaźnie, debile pokazali mi język. Hahaha... Wzięłam szybko telefon. Była 15.46. Nie mam co robić do 18.00....

*20.20*
Z Elką oglądałyśmy już 2 komedie. Oczywiście Horror zostawiamy jako ostatni do obejrzenia. Razem postanowiłyśmy że obejrzymy horror : "Kobieta w czerni". Szczerze mówiąc jeszcze go nie oglądałam i się troszkę boje. Teraz oglądamy "Jeszcze Większe Dzieci". I jest strasznie dużo śmiechu. Nagle mój telefon zaczął dzwonić.
-Zatrzymasz? Musze odebrać- kiwnęła głową i zastopowała film. Harry do mnie dzwoni? O cholera.... miał być u mnie o 20.00.. Trudno.
-H...Halo?
-Gdzie ty kurwa jesteś?!-spytał wkurzony.
-W domu-skłamałam.
-Spytam jeszcze raz. Gdzie jesteś suko?-powiedział sucho.
-u.. P...przyjaciółki- szepnęłam do telefonu
-U Eleanor Calder?-spytał.
-T..tak
-Niezła dupa z niej-przyznał i się zaśmiał.- Za 15 minut masz być gotowa. Jadę po ciebie.
-N...nie-postawiłam się.
-Co? Bo nie dosłyszałem
-Nie. Nigdzie z tobą nie pojadę-powiedziałam pewnie.
-Jeszcze zobaczymy maleńka-oznajmił- Będziesz miała karę.
-C..co?! Jaką kare-spytałam przerażona.
-Zobaczysz- rozłączył się. Co za dupek. Przerażający Dupek. A jak on mi coś zrobi? Nie na pewno nie. El zobaczyła moją przerażoną minę i zapytała:
-Wszystko w porządku? Wyglądasz jakbyś zobaczyła ducha.
-On tu jedzie-powiedziała spanikowana. Nie znam go, ale muszę przyznać cholernie się go boje. Po Tym telefonie.
-Kto?-dopytywała.
-Harry. Harry Styles-powiedziałam.
-O cholera! To nie dobrze!-krzyknęła spanikowana- Wiesz że on jest szefem gangu?! Cały Londyn się ich boi!
-C..Co?-nie mogę uwierzyć. Nie to nie może być prawda.
-To co słyszałaś-powiedziała. Teraz na serio się boję o swoje życie- On tu jedzie. Jedzie po ciebie. On zawsze dostaje to co chce bez wyjątku.
-Nie... Muszę iść-powiedziałam. Ubrałam szybko Buty, wzięłam torebkę i wybiegła z jej domu. Elka wołała mnie jeszcze, ale miałam to w dupie. Teraz jest ważne żeby jak najszybciej znaleźć się w domu. Szłam najszybciej Jak umiałam. W połowie drogi do mojego domu, usłyszałam ciężkie kroki za mną. Odwróciłam się za mną szedł jakiś mężczyzna. O Mój Boże! To jest Harry. Przyśpieszyłam jeszcze bardzie. On również. Gdy nagle poczułam jak ktoś mnie chwyta za rękę. Zaczęłam krzyczeć. Zakrył moje usta ręką i powiedział.
-Witaj Kochanie. Mi się nie ucieka. Ja zawszę dostaje to co chce. Teraz chcę ciebie- szepnął mi do ucha. Przeszły mnie ciarki. Poczułam uderzenie z tyłu głowy. Usłyszałam jeszcze śmiech Harry'ego. Potem była tylko ciemność....
-----------------------------------------------------------------------------------------
Siemka :) I jak wam się podoba rozdział 9? Wyrażajcie opinię :D Jak chce ktoś byś informowany to pisać albo w komie albo na moim TT (@Minkaaa6)  Miłego Wieczorku Do następnego :*
Przepraszam za błędy bo na pewno są :) xd


2 komentarze :

  1. ohh nie mogę się doczekać następnej części

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że bardzo ciekawy rozdział :D

    OdpowiedzUsuń

Szablon by xashewx