Harry POV:
Siedziałem przy stole rozmawiając z przyjaciółmi. Czekałem na Rose i Pezz. Miały zaraz przyjść. Przerywając rozmowę z Liam'e, zerknąłem w stronę toalet, szły. To dobrze. Wróciłem do pogawędki z przyjacielem. Gdy nagle usłyszałem klnącego kelnera. Popatrzyłem się tam, Rose zaczęła biec w stronę wyjścia,-Kurwa!-powiedziałem już miałem zacząć biec za nią, gdy Niall poderwał się z miejsca i zaczął biec. Zrobiłem to samo, tylko zamiast pobiegnąć za tą suką. Wsiadłem do auta. Ta dziwka mi nie ucieknie, nie ma kurwa takiej opcji. Ruszyłem w stronę, w którą pobiegła. Niall ją ma! Wow nie spodziewałem się, że ją złapie. Podjechałem bliżej i zaparkowałem na chodniku. I chuj, że tam nie można. Harry Styles, może wszędzie parkować. Podszedłem do nich szybko i powiedziałem.
-No, no..no Dobra robota Horan- zaśmiałem się z przerażonej mini Rosie.- Ile chcesz?
-Co?- nie wiedział o co chodzi. Co za debil.
-Ile chcesz, za złapanie tej dziwki?-powiedziałem powoli.
-Nic- jego odpowiedz mnie zdziwiła.
-Co? Nic?- nie dowierzałem.
- Nic-powtórzył. Odwrócił się na pięcie i poszedł w stronę restauracji.
-A ty będziesz miała karę, za próbę ucieczki- odezwałem się groźnie do przerażonej dziewczyny. W sumie bawiło mnie to, że tak się mnie boi. To bardzo dobrze.. Chwyciłem ją za ramie i ruszyłem w stronę samochodu. Otworzyłem drzwi od strony pasażera i wrzuciłem ją tam. Ludzie dziwnie się na mnie patrzyli, ale mam to w dupie. Niech sobie myślą co chcą.
Wsiadłem do auta, odpaliłem i ruszyłem... W domu będzie jazda! O już się ciesze.....
Rose POV:
Siedziałam w aucie Styles'a... Cholernie się boje.
Pff ja cały czas się boje... i chyba zawszę będę się bać. O ile mnie nie zabiją.
Jechaliśmy w ciszy, co jeszcze bardziej mnie przerażało. Byłam przygotowana na wybuch jego złości. A tu nic, zero, cisza przed burzą. Powiedział tylko że będę miała jakoś głupią karę. Ale nie powiedział konkretnie jaką. Zaparkowaliśmy pod "domem"
Bo zdecydowanie to nie był dla mnie dom.
Wysiadł z auta, nawet nie patrząc na mnie. Również wysiadłam. Ruszyłam za nim, do środka. Weszłam, nawet nie ściągnęłam butów. Gdy uderzyłam w ścianę bardzo mocno. Aż pisnęłam z bólu. Zsunęłam się po ścianie na podłogę. Podszedł do mnie. Podniósł i uderzył w twarz, z dwojoną siłą niż kiedykolwiek.
-Nauczysz się, że mi nie wolno uciekać!-krzyknął mi prosto w twarz. Spojrzałam w jego piękne zielone oczy, co ja mówię. Już nie były zielone tylko czarne. Twarz i plecy cholernie mnie bolały.
Zostanie ślad, tego byłam pewna.
-Gdybyś nie dawał mi powodów do ucieczki, nie uciekałabym- powiedziała z bolącym głosem- Ale ty ciągle krzyczysz i bijesz mnie! Wiec jak mam kurwa nie uciekać?! CO?!
-Nie krzycz na mnie!-oznajmił- Będę robić co chce! Ty jesteś nic nie wartą suką! Więc się kurwa nie odzywaj... Kumasz?!
Milczę...
Uśmiecham się ...
Przetrwam...
-Rozumiesz co do ciebie powiedziałem?-spytał coraz bardziej wkurwiony.
-Nie! Nie będziesz mi mówić co mam robić!-powiedziałam pewnym siebie głosem. Styles się zamachnął, już myślałam, że mnie uderzy. Dlatego zamknęłam oczy.Nic, nie poczułam. .. Uderzył pięściom w ścianę koło mojej głowy.
Zrobił dziurę.
On jest chory Psychicznie! Albo jeszcze gorzej....
Odepchnęłam go od siebie. Chciałam uciec. Ale on złapał mnie za nadgarstek.
- Skarbie... -zaczął.- Musisz spać, nago w moim łóżku. Zemną .
-Co?! Niby dlaczego, miałabym to zrobić?-spytała wściekła.
-To twoja kara za próbę ucieczki- oznajmił.
-Myślałam, że pobicie to kara- powiedziałam pod nosem.
-Częściowo Tak...- odwrócił się i poszedł na górę. Ja natomiast udałam się do łazienki.
Bałam się spojrzeć w lustro... Nie wiedziałam co w nim zobaczę.
Nabrałam odwagi i zerknęłam w duże lustro, które znajdowało się na ścianie. Widok, który zobaczyłam przeraził mnie.
-O Mój Boże....-szepnęłam do siebie. Zaczęłam dotykać powoli całą twarzy. Cała spuchnięta, w niektórych miejscach było widać już siniaki. Strasznie mnie bolała. Zresztą nie tylko twarz. Całe moje ciało mnie bolało.. Znowu. - Co on mi zrobił.....
Popatrzyłam na szafkę, która znajdowała się pod zlewem. Wolno do niej podeszłam i otworzyłam. Zaczęłam wywalać wszystko ze środka. Szukałam... czegoś co mogłaby mi pomóc.
W moich rękach znalazły się tabletki nasenne. Czy jakieś inne gówno.
Obróciłam pudełeczkiem, parę razy. Chcę umrzeć.. pierwszy raz w życiu chcę umrzeć.
Odkręciłam to durne pudełeczko, wsypałam całą zawartość na rękę....
Chce to zrobić.......
Eleanor POV:
Jestem załamana... Pozwoliłam jej wyjść...To moja wina. Gdybym ją zatrzymała, to może.. nic by jej się nie stało.
Zoe i chłopcy próbują mnie przekonać, że to nie moja wina. Bo Styles już od dawna planował to zrobić. Ale to i tak moja wina..... Nie wiem co robić! Rose nie daje znaku życia od 4 tygodni i coś... Na początku chciałam iść na policję. Ale Luke mi nie pozwolił. Czemu? Bo jakbym poszła i zgłosiła porwanie, policja zaczęłaby wypytywać wszystkich i niechcący mogą odkryć, że brat porwanej to gangster! Tak dobrze słyszeliście, to jest gangster. Razem ze swoimi znajomymi tworzą gang. 5 seconds of summer. Czy jakoś tak. Za bardzo mnie to nie obchodzi... Z rozmyślań wyrwał mnie Calum.
-Hej El- przywitał się.
-Cześć- oznajmiłam. Hood wpuścił mnie do środka. Weszłam i zdjęłam buty.- Hej.
Przywitałam się z resztą. Byli tu wszyscy. Luke, Michael, Ashton, Zoe no i oczywiście ja i Calum.
- Cześć-powiedzieli chórem. Usiadałam na kanapie.
- Co chcieliście?-spytałam.
- Powiem od razu- zaczął Luke- Prawdopodobnie wiemy jak zdobyć lokalizacje Styles'a.
-Co? Serio?- spytała. Nie mogę uwierzyć. Może wreszcie znajdą Rosie!.
-Tak-odezwał się Clifford.
-Jak chcecie to niby zrobić?-spytałam- Przecież oni mogą być wszędzie!
-Wiemy przecież-powiedział Cal- Ash wpadł na pomysł, żeby popytać jego siostrę.
-Haha Popytać? To mało powiedziane- pierwszy raz się odezwał Ashton- Ja mam ją w sobie rozkochać!
-Całkiem dobry Plan-przyznałam.
-Tylko wiesz Eleanor, Ashton'owi się to nie uda- Zaczęła mówić Zoe.- Ani nie jest przystojni, nie jest też zabawny. W ogóle nie wiem co widzą w nim dziewczyny. Bo ja nic...
-Hahaha Zgadzam się z tym!- zaśmiał się Hood.
-Ej no przestańcie- wkurzył się Ash- Ja się doskonale nadaje do tej roboty!
-Tsa jasne-prychnęłam i pokazałam mu język. Podszedł do mnie i zaczął gilgotać.
Śmiałam się i krzyczałam. Naszą zabawę przerwał Luke.
-Przestańcie!-krzyknął Luke. Wszyscy się na niego popatrzyliśmy.- Coś złego musiało się stać...
-Co?-spytaliśmy się wszyscy.
-Skąd ten pomysł?-spytała Zoe.
-Czuje to!
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej :)
I jak wam się podoba rozdział 12?
Rose przeżyje?
Czy chłopcom uda się zlokalizować Styles'a?
Jak myślicie?
Mam nadzieje, że wam się podoba :)
Komentujcie!
Do zobaczenia wkrótce! :*
Przepraszam za błędy!
~Justyna

jajku cudownie piszesz *o*
OdpowiedzUsuńnie mogę się doczekać kolejnego rozdziału ;3
Supcio :)
OdpowiedzUsuń