piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 23.

Ashton POV:
Jestem już z Gemmą od 2 tygodni. Wow. Kto by się spodziewał.
Dzisiaj jest ten dzień. Dzisiaj się dowiemy gdzie przetrzymują Rose. Gemma właśnie przed chwilą wróciła do domu. Tak mieszkamy razem. Podszedłem do niej i ją pocałowałem na przywitanie
-Aww Ashton, jesteś taki słodki- powiedziała i mnie przytuliła.
-Tak, tak wiem-oznajmiłem- Chodź musimy porozmawiać i to poważnie.
-Stało się coś?-spytała zaniepokojona. Chwyciłem ją za rękę i poprowadziłem do salonu. Usiadłem na kanapie Ona zrobiła to samo.-Słucham o co chodzi?
-Chodzi o twojego brata- mruknąłem.
-Co z nim? -spytała zdziwiona.
-Powiedz mi gdzie On się dokładnie znajduję?
-No w Londynie jest- skłamała.
-Gemma nie kłam- poprosiłem.
-A po co ci wiedzieć gdzie jest mój brat?- zadaje za dużo pytań.
-Ponieważ twój kochany brat porwał siostrę mojego przyjaciela- powiedziałem.
-CO?!-krzyknęła- Przecież On.. nie mógł...On jest...
Perfidnie jej przerwałem.
-On jest szefem gangu. Postrach całego Londynu.-powiedziałem- I ja również jestem w gangu...ale w przeciwnym.
Powiedziałem szeptem...

Gemma POV:
-Co? Ty też?!- nie wytrzymam tego psychicznie. Za dużo informacji jak na jeden raz.- A jak ci powiem gdzie Harry się znajduje, to co zrobisz z tą informacją?
Popatrzyłam na niego nie pewnie. Powinnam się bać? Przecież przede mną stoi gangster. Który w dodatku jest moim chłopakiem! Który, jest tu specjalnie po to, żeby wydobyć zemnie informacje. Kurwa, a ja głupia myślałam, że On mnie kocha.
- Zadzwonię do Luke'a i przekaże mu te informację- oznajmił.
- Yhym- mruknęłam- A On co zrobi?
-Penie tam poleci po Rose i wpierdoli Styles'owi- westchnął.- To powiesz mi gdzie On jest?
- Los Angeles- powiedziałam zrezygnowana. - I byłam ci potrzebna tylko do wydobycia ode mnie tych informacji?  Nie kochasz mnie, prawda?
Moje oczy się zaszkliły.
-Boże Gemma, jak mogłaś tak pomyśleć?!-spytał zawiedziony-  Kocham cię, i to nie wiesz jak bardzo.
-Na p..prwadę?-jąkałam się.
-Tak.- powiedział i przytulił się do mnie.

Luke POV:
Siedziałem z rodzicami w salonie. Tak, kurwa właśnie z rodzicami. Przyjechali pare dni temu. Chceli wziąść Rose, ale sprzedałem im jakąś bajeczkę, że pojechała z "przyjaciółmi" pod namiot i dlatego nie odbiera.
Przecież kurwa nie powiem im prawdy. Zabili by mnie.
Siedzieliśmy w niezręcznej ciszy,nigdy nie miałem dobrych kontaktów z rodzicami, gdy do salonu weszła Zoe z kawą dla rodziców.
-Proszę- powiedziała i postawiła przed nimi kubki z parującą substancją. Dziewczyna usidła koło mnie. Objąłem ją opiekuńczo ramieniem.
-Dziękujemy- powiedziała moja matka.
-Więc Rose, na długo pojechała?- spytał podejrzliwe Tata. Kurwa.
-Tak, powinna być w przyszłym tygodniu- powiedziała Zoe i ukradkiem spojrzała na mnie.
-To dobrze- powiedział.- Synu, nie będzie ci przeszkadzać jak zostaniemy tu do jej powrotu? Prawda.
-Oczywiście, że nie tato- powiedziałem sarkastycznie. Chciał coś dodać. Ale przerwał mu dzwonek mojego telefonu. Nie patrząc kto dzwoni, odebrałem.
-Hemmings, słucham- powiedziałem i popatrzyłem na swoją dziewczynę, która posyłała mi zaciekawione spojrzenie.
-Słuchaj stary. Muszę ci coś ważnego powiedzieć!-krzyknął do słuchawki Ashton.
-No?-spytałem.
-Wiem gdzie jest Rose! Wiem gdzie jest Rose!-śpiewał radośnie.
-Kurwa nie żartu sobie zemnie- powiedziałem i spojrzałem na rodziców. Mama posyłała mi karcące spojrzenie.
-Ja pierdole Luke, nie żartuje!-powiedział urażony.
-Okey- powiedziałem ucieszony.- To gdzie jest?
- W Los Angeles- odparł.
-Aż tak kurwa daleko?- powiedziałem zdziwiony.
-Widoczne, Styles na wszelką cenę nie chciał, żebyśmy ją znaleźli.- powiedział.- Zadzwonię jeszcze do El ją powiadomić.
-Okey, to ja powiem chłopakom- mówiąc to spojrzałem czule na swoją Zoe. Ona posłała mi uśmiech.
-Kto dzwonił?-spytała zaciekawiona mama. Przewróciłem oczami. Zapomniałem, że Ona zawszę wszystko musi wiedzieć.
-Ashton- westchnąłem.
-O co u niego słychać?-spytała.
- A mieszka u dziewczyny- wzruszyłem ramionami.
- Oh naprawdę?
-Taa- powiedziałem. Muszę jak najszybciej ich spławić. Cokolwiek.- Jutro lecimy do LA. Zajmiecie się domem przez parę dni?
-Co?-spytali zaskoczeni rodzice i Zoe.
-Kochanie, nie pamiętasz?- powiedziałem i uśmiechnąłem się do Zoe.
-Ahh Tak!- pisnęła- Zapomniałam.
-No ja się nie dziwie-prychnęła moja matka. Ona jej nie lubi. Zresztą z wzajemnością.
-Mamo- skarciłem ją.

Przez następne parę godzin pakowaliśmy się i przygotowywaliśmy sprzęt na jutrzejszą wyprawę do LA. Wyjaśniłem chłopakom i Zoe, że Ashton wie gdzie jest Rose. I dlatego lecimy jutro do LA. Ale kurwa dokładnego adresu nie mamy. Ale jak Irwin przyjedzie ze swoją dziewczyną za parę godzin. To Gemma ma zadzwonić do Styles'a i poprosić go o dokładny adres.
Już się nie mogę doczekać, jak mu porządnie przypierdolę.

*Kilka godzin później*
Czekałem z Calum'em w salonie. Zoe i Michael byli na górze. Kończyli się pakować.
-Luke..-zaczął niepewnie Cal.
-Hmm...
-A co jeśli ta cała Gemma kłamie?-spytał. Cholera nie pomyślałem o tym.
-Nie pomyślałem o tym- przyznałem i przygryzłem wargę.
- Ma...- nie dokończył bo przerwał mu Ashton, który właśnie wszedł do domu z dziewczyną o fioletowo-niebieskich włosach. Hmmm to musi być Gemma.
-Luke., Calum- powiedział radośnie Ash- Poznajcie Gemmę.
-Cześć- powiedziała nieśmiało.
-Hej- powiedziałem.
-Cześć- mruknął Hood.
-O Mój Boże- pisnęła Zoe. Wszyscy na nią popatrzyliśmy. Podeszła do Gemmy i ją mocno do siebie przytuliła- Ty musisz być Gemma.
-Tak- odparła dziewczyna i się uśmiechnęła- A ty to....
-Zoe. Dziewczyna oto tego przystojniaka- powiedziała i wskazała na mnie.
Wszyscy się zaśmiali.
-Zoe, kłóciłbym się z tb- oznajmił Clifford. Posłałem mu pytające spojrzenie.- Wcale nie jesteś przystojny.
Pokazałem mu język. Widocznie wszystkim humor dopisuje. To bardzo dobrze.
- Gdzie są twoi rodzice?-spytał Irwin.
-Pojechali gdzieś- wzruszyłem ramionami.
-Yhym- mruknął i przytulił się do swojej dziewczyny.
To taki dziwny widok. On i dziewczyna na stałe. Nigdy tak na prawdę nie widziałem, żeby był z kimś więcej niż tydzień. A tu proszę nasz Irwin'ek się zakochał.
-To co dzwonimy do Stylesa?- spytała Zoe i wszyscy pokiwali głowami.

Gemma POV:
Nigdy mu tego nie wybaczę! Nie dość, że mnie okłamał to jeszcze porwał niewinną dziewczynę, żeby się zemścić! Myślałam, że dobrze znam swojego brata. Ale jednak się myliłam. Siedziałam właśnie w salonie Luke'a, trzymając telefon w ręce i czekając jak mój "kochany" braciszek odbierze. Po paru sygnałach usłyszałam jego głos.
-Halo- mruknął zaspany.
-Cześć Harry!-krzyknęłam do słuchawki. Obudziłam go, ale jakoś się tym nie przejęłam.
-Gemma proszę mów ciszej- poprosił.
-Oczywiście- prychnęłam. - Obudziłam cię?
-Taaa- westchnął.
-Tak mi przykro- powiedziałam z udawaną skruchą.
- Nic się nie stało- powiedział- Stało się coś, że dzwonisz?
-Tak- mruknęłam.- Chce odwiedzić kochanego braciszka, ale nie znam twojego dokładnego adresu.
- Umm już ci podam adres- powiedział.- Ulica to Beverly Boulevard nr domu 256 ( Ul. i nr domu są całkowicie przypadkowe lol) Luke szybko zapisał ulicę na kartce.
-Dziękuje- powiedziałam szczerze.- Spodziewaj się nas jutro braciszku.
-Okey... zaraz. Jakie nas?-spytał podejrzliwie.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------
Mam  nadzieję, że rozdział nie jest za krótki, jeśli jest to śmiało piszcie :)
i  Jak wam się podoba?
Dziękuje wszystkim za komentarze :')
Zostawcie po sobie jakiś ślad! Wszyscy! :) hehe
~Justyna

5 komentarzy :

  1. fajny rozdział ale mam nadzieję że jak Rose wróci do domu to nie straci kontaktu ze Styles'em i Horan'em :D ~ @princettta

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak dla mnie nie jest za krótki <3 Ciekawe jak zareaguje Harry gdy zobaczy z kim go odwiedziła Gemma.
    @Umm_whateverr

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz czekam na kolejny. Wiem ze zaczelam tak od dupy strony, ale ja tak zawsze haha
    @kula000
    ps. Zapraszam do mnie burden-for-you.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ^^ Ciekawa jestem jak potoczy się to wszystko. To bedzie ciekawe. Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń

Szablon by xashewx