wtorek, 15 kwietnia 2014

Rozdział 4

Komentarze mile widziane. :)
   
      ------------------------------------------------
-Rose, musimy porozmawiać....-powiedział Luke
- A o co chodzi?- odpowiedziałam ze zdziwieniem
- Słuchaj taki jeden dowiedział się że jesteś moją siostrą i prawdopodobnie chce cię porwać by się na mnie zemścić - tłumaczył Luke
- O kogo chodzi? - spytałam z przerażeniem w głosie
- I tak go nie znasz! -wykrzyknął zdenerwowany Luke
- O co ci chodzi ! Nigdy taki nie byłeś! - podsyciłam kłótnię z Lukiem
- A co cie to obchodzi jaki byłem kiedyś? -spytał oschle- Ważne chyba że teraz jestem sobą! A po za tym nie zmieniaj tematu!
- A właśnie że mnie to obchodzi bo jesteś moim bratem!-Wykrzyczałam
-Nie krzycz na mnie ! Jedyną osobą w tym domu co może krzyczeć to jestem Ja!- również krzyknął ale troszkę głośniej..
-Luke! Zaczynasz mnie wkurzać!- powiedziałam nieco spokojniej.
-a ty mnie.. Boże Rose nic się nie zmieniłaś..-powiedział.
- To ty się zmieniłeś!-znowu podniosłam ton głosu.
- W tym to się z tobą zgadzam.-przyznał mi rację.
- Ty się ze mną zgodziłeś?! - zdumiałam.
-No... Dobra ja idę-oznajmiła i zaczął iść w stronę drzwi gdy nagle się odwrócił- A jeszcze jedno.... Ashton, Calum i Michael  się do nas wprowadzają.
-Co? Oni? Jak to! - spytałam ze zdziwieniem. Nie odpowiedział tylko bezczelnie wyszedł z pokoju. Spojrzałam na wyświetlacz telefonu, Była 22.00... Przebrałam się w pidżamę
http://www.polyvore.com/cgi/set?id=118452393&.locale=pl
i poszłam spać.

                                                                       ***
O 11 obudził mnie mój telefon. Zadzwoniła El i odebrałam :
- Halo? -powiedziałam zaspanym głosem.
- Rose!  Ty jeszcze spałaś?!-spytała zdziwiona.
-yy...jasne że nie- skłamałam.
-nie kłam.  Dobra nieważne, będę po ciebie o 12.00.-oznajmiła
- przecież miałyśmy się spotkać w parku.
- wiem,  ale wolę po ciebie przyjechać.  Będzie szybciej-tłumaczyła.
-Jak wolisz-odpowiedziałam .
- Okey , to do zobaczenia za godzinkę-oznajmiła i się rozłączyła. Wstałam z mojego kochanego łóżeczka. Podeszłam do okna, w miarę ciepło było więc wybrałam http://www.polyvore.com/zestaw/set?id=118278463 . Przebrałam się szybko, zęby umyłam. Wiem że nic nie jadłam ale jakoś nie jestem głodna.Wzięłam pieniądze, które dali mi rodzice i zeszłam na dół . W kuchni siedziała Zoe.
-Cześć-przytuliłam ją.
-Hej- powiedziała i się uśmiechnęłam.- jak się spało ?
- A wiesz co? Bardzo dobrze- oznajmiłam- Zoe... Wiesz ja idę na zakupy z koleżanką..
-Spoko, ja i tak idę do pracy zaraz-powiedziała. Była 11.48 , postanowiłam wyjść przed dom. Muszę znaleźć jakąś fajną letnią sukienkę, bo strasznie mało mam takich sukienek. Z moich rozmyślań wyrwała mnie Elka. Nawet nie zauważyłam kiedy podjechała.
- Siemka! - Powiedziała ożywiona. Wsiadłam do auta.
-Hej- przywitała się. Rozmawiałyśmy o wszystkim i o niczym. Do Centrum Handlowego  dojechałyśmy w 15 min. Pierwszy sklep jaki odwiedziłyśmy to H&M, potem Cropp i tak dalej.. .. W sumie zakupy zajęły nam jakieś 3 godzinki. El siedziała w kawiarni, ja postanowiła skorzystać z łazienki. Gdy już miałam wchodzić do łazienki, ktoś zaczął do mnie dzwonić. Zaczęłam szukać telefonu w torebce, ale nie mogłam go znaleźć. Nagle poczułam jak spadam na podłogę. Podniosłam głowę, przed mną  stał przystojny chłopak  w loczkach z dużą ilością tatuaży. Patrzy się na mnie jak na wariatkę.
- Uważaj jak chodzisz szmato! -krzyknął. Wstałam moja złość wzięła górę.
-Przepraszam cię bardzo, ale to ty mnie uderzyłeś drzwiami! Nie ja!- odkrzyknęłam równie głośno co on. Spojrzał na mnie zdziwiony.
- Lepiej mnie nie wkurzaj.-powiedział i tak bez słowa ruszył przed siebie. Zaraz co on robił w  damskiej ubikacji ? Hmm....  Weszłam do toalety. Przy lustrze była jakaś blondynka, "plastik"jak ja to nazywam. Poprawiała włosy, czyli już wiem co on tu robił. Obrzydliwe... Załatwiłam swoje potrzeby i wyszłam. Gdy weszłam do kawiarni Elka już prawie całą kawę wypiła.
-Gdzieś ty była dziewczyno?!- spytała prawie krzycząc.
-Sorki, ale jakiś palant jak otwierał drzwi walnął mnie i upadlam na podłogę- zaczęłam się tłumaczyć. Popsuł mi całkowicie humor...
-Nic ci się nie stało?-spytała z troską w głosie...
-Nie nic, możemy już jechać?- tym razem ja spytałam.
-Tak, jasne jeśli chcesz-odpowiedziała. Wstaliśmy i ruszyliśmy ze swoimi  zakupami do auta. W domu byłam, po 16.00. Nikogo w domu nie było. Zjadłam obiad który zrobiła dziewczyna mojego brata i poszłam do siebie do pokoju. Zaczęłam rozpakowywać swoje zakupy gdy mój telefon zaczął dzwonić. Podeszłam do niego i odebrałam. Dzwoniła Perrie.
-Halo?
-Hej!-odezwała się podekscytowana.
-Cześć-powiedziałam.
-Mam dla ciebie propozycję-oznajmiła.
-Tak? Jaką?-spytałam zaciekawiona.
-Mój chłopak Zayn, robi imprezę dzisiaj wieczorem i oczywiście jesteś zaproszona!-krzyknęła do telefonu- To co przyjdziesz?
-yyy..No nie wiem Pezz-odpowiedziałam.
-No Rose! Prosssszzzę!-prosiła mnie.. Iść na tą imprezę? Hmmm.... w sumie nudzi mi się czemu by nie...
-No dobra, pójdę-powiedziałam.
-Wiedziałam! Impreza jest o 20.00, adres zaraz ci wyślę-oznajmiła.
-okey....

--------------------------------------------------------------------------------------
Siemka!  Jest nowa autorka Kaśka. Piszemy razem!  Wiem że rozdział miałyśmy dać w weekend, ale ja miałam karę.... więc PRZEPRASZAM!
Mam do was pytanie, czy w ogóle czyta ktoś to co my piszemy ? Jeśli tak to nie wiem napisz komentarz "Tak czytam" czy coś, bo na prawdę nie wiem czy mamy pisać dalej....
                                                                                                                   Justyna&Kaśka

Rzeczy które Kupiła Rose : http://www.polyvore.com/cgi/set?id=119301556

2 komentarze :

  1. świetny rozdział. Nie moge sie doczekac nexta :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetny rozdział, czekam z niecierpliwością na następny x

    OdpowiedzUsuń

Szablon by xashewx