niedziela, 27 kwietnia 2014

Rozdział 6

Czytasz?-Komentujesz .
Tak na początek, nikt praktycznie nie komentuje no cóż trochę mi przykro.. Ale dziękuje tym którzy komentują :)
Jak myślicie Dodać  Eleanor i Perrie do bohaterów? :)

5 komentarzy= następny rozdział.

----------------------------------------------------------------------------------------
Było strasznie ciemno. Nie za bardzo wiedziałam co się stało. Chyba zemdlałam. Tak raczej tak. Za duło wypiłam po prostu . Zemdlałam ponieważ od dłuższego czasu nie piłam  nic mocniejszego. Poczułam wodę na policzku i lekkie klepanie. Pomału otworzyłam oczy. Na początku trudno było mi  się przystosować do nagłej jasności, dlatego mrugnęłam parę razy. Nade mną pochylała się Pezz a za nią stał Lou.
- Perrie patrz otwarła oczy!!- głośno i z radością rzekł  Louis.
-O boże jak się cieszę- powiedziała z ulgą Perrie.- Dla ciebie moja droga impreza się już skończyła. Możesz tu przenocować.
-Jasne-oznajmiam. Louis wyszedł z pokoju- w ogóle która jest godzina?
-Emm.... Jakoś po 1-odpowiedziała.
-Okey, dzięki-ziewnęłam.
-Ty idź już spać, ja idę na dół-mówiła- Dobranoc.
-Branoc...

*Oczami Lou*
Poszedłem na dół. Impreza trwała w najlepsze. Szukałem wzrokiem moich przyjaciół, jak za złość żadnego nie widziałem. Kurwa... Nagle zauważyłem że na jednej z kanap siedzi Styles z dziewczyną. Udałem się w ich kierunku. Usiadłem koło Hazzy.
-Stary co to było?-spytał rozbawiany Styles.
-O co ci chodzi?-zdziwiłem się.
-O tą Rose i twoją Pomoc-wyjaśnił mi.
-Aaaa.. o to ci chodzi-powiedziałem.- pomogłem jej po pierwsze bo Pezz mnie o to poprosiła, a wiesz że ona nie wie o tym że Rose jest siostrą Hemmings'a. A po drugie  gdybym odmówił pomocy  zaczęłaby coś podejrzewać, a wiesz przecież że Zayn nie chce jej mówić o Gangu.
-Aleś się rozgadał-zaśmiał się.- rozumiem...

*Oczami Rose*
Obudziły mnie promienie słoneczne które spoczywały na mojej tworzy. Otworzyłam z niechęcią oczy. Rozejrzałam się po pokoju....



Nie byłam u siebie... Wstałam szybko z łóżka, co nie było dobrym pomysłem bo od razu  zaczęła mnie głowa boleć. W ogóle gdzie ja jestem? Myśl Rose..Myśl....
Przecież była wczoraj impreza u Zayn'a.. Chyba już wiem gdzie jestem w domu Perrie i Zayn'a. Na sobie miałam dalej sukienkę z wczoraj. Tylko gdzie moja torebka i buty? Rozejrzałam się jeszcze raz po pokoju. Torebka i buty leżały koło półki nocnej. Wyjęłam telefon z torebki i spojrzałam na wyświetlacz. 20 nieodebranych połączeń od chłopaków. I o 10 więcej SMS'ów. Kurde co oni chcą? Aaa zapomniałam miałam być dzisiaj w domu popołudniu. Ale przecież jest dopiero ranek...chyba. Spojrzałam szybko jeszcze raz na telefonu ...była 14.12.. O kurwa, ale będę miała przejebane. Weszłam szybko w pierwsze drzwi . Proszę żeby były od łazienki. Uff...to łazienka...



Nawet dość ładna. Ciekawe skąd oni biorą pieniądze na taki dom i wystrój. Bo wydaje mi się że Zayn nie pracuje. Dobra głupku nie myśl teraz o tym. Podeszłam szybko do lustra, umyłam  dokładnie twarz. Wytarłam... malować się nie będę bo po co? Rozpuściłam koka którego miałam od wczoraj i wzięłam jakąś szczotkę która byłą koło umywalki i zaczęłam czesać włosy. Gdy to zrobiłam wybiegłam szybko z łazienki. Do pokoju, wzięłam  moją torebkę i nałożyłam buty. Szłam powoli na schodach żeby się nie wywali  ale też ponieważ strasznie mnie jeszcze głowa bolała. Weszłam do kuchni... myślałam że zobaczę  tam Pezz albo Zayn'a.. Ale nie tam siedział zielonooki! O boże...
-Część kochanie! Wyspałaś się?-spytała przesłodzonym głosem.
-Hej. Po pierwsze nie mów tak do mnie, po drugie gdzie  jest Perrie i Zayn?-spytałam.
-Pojechali gdzieś, mieli coś załatwić- wzruszył ramionami.- Śniadanie?
-Umm..nie dzięki.-powiedziałam- Muszę już iść Cześć
-Ej..Rosie zaczekaj zawiozę cię-mówiąc to,kpiąco się uśmiechnął.
-Nie i nie mów tak do mnie-oznajmiłam już chciałam wyjść, gdy nagle na mojej tali poczułam rękę. Wiem że to Styles bo kto by inny? Wziął mnie na ręce w stylu ślubnym.- Harry to nie jest śmieszne puść mnie!
-A co jeśli powiem że nie?-spytał głupio się uśmiechając. Boże jaki one jest irytujący. Zaczęłam go odpychać od siebie- Chcesz spaść?
-Nie-powiedziała pewnie.
-To się kurwa nie ruszaj-fuknął. Podszedł do czarnego Range Rover'a. Wow fajne cacko. Ale pewnie kradzione, bo niby skąd on by go miał? Włożył mnie na miejsce pasażera a sam zajął miejsce kierowcy. Ruszyliśmy..Dopiero teraz  spostrzegłam że Harry ma na sobie czapkę.



 Nawet słodko w niej wyglądał. Boże Rose o czym ty myślisz? Stop!  W ogóle gdzie on ma te wszystkie kolczyki? Ściągnął? Na to wygląda. Nawet słodko mnie nazwał 'Rosie' tak mówiła na mnie moja kochana babcia. Popatrzyłam się na niego. Uśmiechnął się pod nosem co wywołało dołeczki w jego policzkach chyba się domyślił że się na niego gapię.
-Skończyłaś już?-spytał drwiąco. Bożę co za człowiek.
-Niby co?-udawałam że nie wiem o co chodzi.
-No z tym gapieniem się na mnie-mówił.- zrób zdjęcie zostanie na dłużej.
-Co że niby ja na ciebie się gapiłam? No chyba śnisz-kłamałam.-i nie będę rozbiła żadnego zdjęcia!
-Ja i tak wiem lepiej księżniczko-uśmiechnął się.  Tsa i jeszcze czego?.- Jesteśmy
-Super, dzięki i pa- powiedziałam bardzo szybko i wyszłam z jego auta. Podeszłam pod drzwi już chciałam otwierać ale poczułam że ktoś mnie obejmuje od tyłu i szepcze do ucha.
-Jesteś mi winna przysługę skarbie.-powiedział wprost do mojego ucha , tym swoim ochrypłym seksownym głosem.
-Jeszcze czego-skomentowałam i się do niego odwróciłam. Stanęłam przed nim i skrzyżowałam ręce. Nagle drzwi się za mną otworzyły.
-Gdzieś ty kurwa była co?!-spytał wściekły Ashton.
-Martwiliśmy się o ciebie!-powiedział Calum. Michael nic nie powiedział tylko mnie przytulił.
-Byłam na imprezie-oznajmiłam.
-A ja ją odwiozłem-mówił Harry.
-Styles! Wypierdalaj!-krzyknął Ash.
-O jak miło!- powiedział rozbawiony Styles.
-Zamknij Mordę! Słuchaj uważnie bo nie będę się powtarzał, albo stąd wypierdalasz, albo porozmawiamy inaczej. Wybieraj-powiedział z jadem w głosie Michale.
-Czyli tak chcecie się bawić. Dobra pójdę bo przecież nie chcecie pokazać WASZEJ Rose jacy jesteście na prawdę. To takie urocze z wszej strony-mówić to odwrócił się na pięcie i wsiadł do swojego samochodu. Popstrzył jeszcze na mnie przez chwile i odjechał. O co mu chodziło? 
-Do Domu!-krzyknął Calum. Ups chyba się wkurzyli... Jak dobrze że nie ma Luke'a.- Siadaj..
-Moge się chociaż przebrać?-spytałam z nutką nadzieje w głosie. Ash kiwnął głową na Tak. Ulotniłam się szybko z tego pokoju. Przecież jak przyjedzie Luke to będę miała jeszcze gorzej niż z nimi. Kazanie roku hahaha . Podeszłą szybko do szafy i wyciągnęłam -> http://www.polyvore.com/cgi/set?id=119936564 . Gdy się już przebrałam zeszłam na dół.
Chłopcy gdy mnie zobaczyli zaczęli się śmiać. Wtf?! O co im chodzi?
-Co was tak rozbawiło?-nie wytrzymałam w końcu i spytałam.
-Widać że z Luke'iem jeśteście rodzeństwem-powiedział Calum i spojrzał na mój strój. Również spojrzałam. Dalej nie wiedziałam o co chodzi. Popstrzyłam na nich pytająco.
-Bożę chodzi o to że ubrałaś się podobnie Jak Luke. Czaisz?-wytłumaczył Ash.
-No. Podobna koszulka, te spodnie i czarne vansy. Identyczni....Hmmm Wiem czego jej brakuje!-krzyknął Michael.
-Czego?-spytali równocześnie Ash i Calum.
-Kolczyka w wardze Debile- oznajmił Clifford.
-Faktycznie.. A teraz powiesz mi co robiłaś ze Styles'em?!-spytał spokojnie Ash..
-No a co mogłam robić? Była na imprezie wczoraj a dzisiaj mnie odwiózł. Tyle.-odpowiedziałam na jego durne pytanie..
-Na pewno Tylko Tyle?-nie odpuszczał Irwin.
-Bożę tak na pewno-powiedziałam już coraz bardziej zła.
-Ale tak na 100 %-Calum zaraz cię normalnie zabiję za to pytanie.
-Tak, jeszcze szedł za mną jak wyszłam na spacer w nocy. Ale  to jest nieważne-mówiąc to siadłam koło Clifford'a. Objął mnie ramieniem.
-Co?! Ale nic ci nie robił? Prawda?-spytał zmartwiony i zarazem wkurzony Calum.
-Boże irytujecie mnie, a widzisz żeby mi się coś stało?!-powiedziałam. Wstałam i zaczęłam się kierować do swojego pokoju. Jeszcze zdążyłam usłyszeć Ashton'a.
-Na razie nie będziemy mówić Luke'owi. Ale jak się taka sytuacja powtórzy to mu powiemy!-krzyknął. 
-Możesz mu nawet teraz powiedzieć-szepnęłam do siebie...

*Tydzień później*
Przez tydzień nic się szczególnego nie wydarzyło. Spotkałam się parę razy z Elką i Pezz. Luke i Zoe wrócili tego wieczoru co chłopcy się do nas wprowadzili. No właśnie chłopcy, odkąd tu mieszkają i o wiele fajniej i zabawniej. Tak jak powiedział Ash nie nakablowali na mnie. Dalej nie wiem o co chodzi ze Styles'em. Muszę się jakoś dowiedzieć. Ale jak? Wypytam Luke'a.. E nie on i tak mi nic nie powie. Chłopaków? Odpada. Wiem Zoe. Tylko teraz nie ma jej w domu kurczę, będę musiała poczekać do wieczora.  Jakoś wytrzymam. Głodna jestem...Poszłam do kuchni, nie za bardzo chciało mi się robić obiadu. Podeszłam do lodówki, wyciągnęłam potrzebne składniki do zrobienia sobie kanapki. Byłam sama w domu. Gdy robiłam sobie kanapkę, poszłam do salonu i usiadłam na kanapie. Włączyłam Tv... Stałam się senna. Ułożyłam się wygodnie.. zasnęłam 

Szłam jakąś ścieżką  w głąb lasu. Boje się.. Tak cholernie się boje.. Ale nie wiem czego..
Usłyszałam czyiś głos wołający mnie...
-Rose...Chodź do mnie, przy mnie jesteś bezpieczna-powtarzał ciągle to samo w kółko i w kółko. Miała tego dość. Był coraz bliżej. A mój strach zaczął wyparowywać. Zaczęłam iść w kierunku jego głosu,  jakaś postać stałą niedaleko mnie, oparta o drzewo. Chyba był to mężczyzna... Miał na głowie kaptur.-Widzę że moja mała bezbronna Rosie wreszcie raczyła się zjawić..
Już wiem kim on jest... Harry..
-czego ty ode mnie chcesz?!-spytałam. O dziwo nie bałam się. 
-Hmmm niech pomyśle... Chcę ciebie-oznajmił.. Teraz dopiero zauważyłam broń którą trzymał. Mimowolnie cofnęłam się do tyłu.
-Aaa...Po co ci broń?-znowu spytałam. Bożę Rose to chyba oczywiście że chce cię zabić!,
-Dowiesz się za chwile, Moja Rosie-powiedział i zaczął coraz bardziej do mnie podchodzić. Teraz dopiero zaczęłam się bać. Odwróciłam się na pięcie i zaczęłam biec co sił przez las.

Biegłam i biegłam. Strasznie się bałam, odwróciłam się by zobaczyć czy biegnie za mną. Biegł cały czas.. Potknęłam się o korzeń. Leżałam tak na ziemi, nie miałam siły  wstać. Nagle nad sobą zobaczyłam, uśmiechniętego zielonookiego. Jego uśmiech był..... był jakiś chory, jakby był dumny że zaraz mnie zabiję.. To tylko sen... To tylko sen. Zaraz co ja mówię to jest koszmar!!
-Masz rację kochanie ja jestem twoim koszmarem. A teraz żegnaj Rosie-to były jego ostatnie słowa. Potem poczułam jak dostałam kulą w klatkę piersiową......

Obudziłam się z krzykiem. Usiadłam na kanapie... byłam cała spocona.. Co to było, u diabła?! Ten sen... Raczej koszmar był strasznie realistyczny.. Przecież to nie może się wydarzyć na prawdę.. Harry taki nie jest.. Chyba.. Wstałam szybko z kanapy, wyłączyłam telewizor. Dalej nikogo nie było w domu. Poszłam do siebie... 

----------------------------------------------------------------------------------
Hej. Postanowiłam że teraz musi być określona liczba komentarzy żeby był następny rozdział. Możecie napisać cokolwiek xd Na razie zaczynamy od 5 komentarzy. Do zobaczenia wkrótce :)
                                                                                                                                  ~Justyna 

2 komentarze :

  1. Fajny rozdział. (;
    Jeśli El i Pezz często będą występować w rozdziałach możesz je dodać do bohaterów. Jak uważasz. (:
    Nie mogę się doczekać następnego rozdziału, Dużo weny! <3
    A i jeszcze jedno. Mogłabyś wyłaczyć weryfikacje obrazkową? Chodzi o to, że zanim dodam komentarz muszę wpisywać jakiś wkurzający kod. -,-

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak obiecałam, przeczytałam :)
    Bardzo fajny pomysł na bloga. Ogólnie to jest kilka małych błędów ale już nie będę się czepiać.
    Buziaki ;*****

    OdpowiedzUsuń

Szablon by xashewx