wtorek, 17 czerwca 2014

Rozdział 11

Minęły kolejne 3 tygodnie.. Było tak samo jak wcześniej ... Tylko z jedną małą różnicą, nie byłam w piwnicy tylko w jednym z pokoi w tym przeklęty domu. Dowiedziałam się również że nie jestem w Anglii. Ale nie powiedzieli gdzie dokładnie jestem. Nie jem, nie odzywam się... Nie mogę. Cały czas myślę, jak stąd uciec. Uciec od tego koszmaru.. Dalej jednak nie wiem dlaczego tu jestem. Próbowałam wypytać Niall, ale on zawszę zmieniał temat.. i zaczął się tu coraz rzadziej pokazywać..
Teraz leżałam na łóżku, nie miałam sił się nawet podnieść.. Nic, zero... Ktoś zapukał do drzwi.. Wow, zawsze wchodzą bez pukania.
-Proszę...-powiedziałam beznamiętnie. Do pokoju wszedł Styles z kapturem na głowie.
Miał na sobie bluzę, tylko nie wiem po co. Jak zawsze rureczki czarne, koszulkę miał również czarną z dekoltem w kształcie trójkąta. Dzięki  temu było mu widać tatuaże. Dwie jaskółki. I do tego te jego loczki..... Wyglądał strasznie gorąco! Boże Rose o czym ty myślisz.
-Ubierz się. Wyglądasz jak gówno-rozkazał. wstałam niechętnie z łóżka. Podeszłam do szafy i wyjęłam zwykły dres.-Nie, nie ma mowy.
-Co?-spytałam zdziwiona.
-Masz się ubrać tak jak ubierałaś się wcześniej-powiedział jakby to było oczywiste.
-Ale po co?
- Jedziemy na obiad-westchnął. Co? On bierze mnie na obiad?- To znaczy wszyscy jedziemy.
Uff myślałam, że będę z nim sam na sam. Ale będzie Niall. Mam dziwne uczucie, że mogę mu ufać.
- Umm.. Możesz wyjść?-spytałam. Popatrzył na mnie pytająco.- Chce się przebrać.
Kiwnął głową i wyszedł.
Ubrałam  http://www.polyvore.com/cgi/set?id=124954440&.locale=pl. Poszłam do łazienki ogarnęłam się szybko i zeszłam na dół. Niall gdy mnie zobaczył uśmiechnął się. Oddałam uśmiech. Harry podszedł do mnie.
-Ty jedziesz moim autem-oznajmił i wziął mnie za rękę. Horan poszedł z nami. Otworzył mi drzwi od strony pasażera, weszłam. Niall usiadł z tyłu, a Hazz oczywiście prowadził. Zaraz, od kiedy ja zdrobniam jego imię? Może dlatego że Hazz bardziej mi się podoba. Moja logika jest dziwna.
Podjechaliśmy pod drogą restauracje. Wysiadłam z samochodu. Harry momentalnie znalazł się koło mnie i chwycił za rękę.
-Co chcesz?-fuknęłam zła że mnie w ogóle dotyka.
-Masz się mnie słuchać, to po pierwsze- zaczął- Po drugie, masz być tylko i wyłącznie koło mnie. I to chyba tyle. A i nie próbuj żadnych numerów... Bo gorzko tego pożałujesz. Zrozumiałaś?
-T-tak -przytaknęłam.- A możesz powiedzieć mi chociaż gdzie jesteśmy?
-Los Angeles- Powiedział.
Byłam bardzo daleko od domu. A co jeśli Luke mnie nie znajdzie? Oni mnie zabiją?
Ej, głupku przecież rodzice są w Nowym jorku-odezwał się głos w mojej głowie . Ale niby jak mam się z nimi skontaktować?! Nie mam telefonu, a numeru na pamięć nie znam. Kurczaki....

Luke POV:
Minęły 4 tygodnie odkąd nie ma Rose. Nie mam żadnych informacji gdzie może być. Cholera. Wiem tylko że w Londynie jej nie ma. Niall też się nie odzywa, a miał kurwa dawać mi znać co z nią. Mam nadzieje że jej pomaga.Od paru dni nie śpię. Mam koszmary, zawszę to samo. Rose, piwnica, Styles, śmierć.. Kurwa. Cisze przerwał Ashton.
-Luke!
-Co?-spytałem bez entuzjazmu.
-Wiem jak możemy odnaleźć Rose-powiedział wesoły Irwin. Od razu się ożywiłem.
-Jak?
-Styles ma tu siostrę-Oznajmił- To znaczy nie tu w Londynie tylko jest w Holmes Chapel.
-Co? Rose tam jest?!-spytałem.
-Nie, aleś ty głupi-skomentował Ash
-Uważaj na słowa. Bo ci wpierdolę-oznajmiłem.
-Dobra, dobra..-uśmiechnął się.- Gemma tam jest, nie Rose.
-Gemma?
-Siostra Styles'a- wytłumaczył.
- Co z nią?-zadałem kolejne pytanie.
-Możemy zrobić dokładnie to samo co oni. Porwać ją- powiedział. Hmmm. podoba mi się to. Co ja pieprze, cholernie mi się to podobało.
-Świetny Pomysł!-pochwaliłem go- Wołaj chłopaków jedziemy po nią!
-Nie tak szybko Luke!-oznajmiła Ash. Popatrzyłem na niego pytająco- Ona nie wychodzi z domu bez obstawy. Zawsze jakiś "Goryl" z nią jest.
-Haha Styles się o nią boi-zaśmiałem się.
-Nie dziwie się mu-przyznał Irwin. - Rozegramy to inaczej.
-Ty ją w sobie rozkochasz!- wpadłem na genialny pomysł.- Gdy się już w tobie zakocha, przyjdzie tu bez problemu. Wyciągniemy od niej położenie Styles'a.
-No nie wiem... Chciałem ja torturować- przyznał Ash.
-Na to później mój przyjacielu! Czas działać... Jedziesz tam-powiedziałem....

Rose POV:
Na tym obiedzie, wszyscy zachowywali się jakby nic nigdy się nie stało! Rozmawiali, śmiali się.. Nawet Hazz.
A ja? Ja, siedziałam i słuchałam co oni mówią. Jakoś nie mogłam się odezwać..Bałam się. Że znowu minie uderzy. Nikt nie zwracał na mnie uwagi. Tylko Niall się  cały czas na mnie patrzył.
Chwyciłam ramie Harry'ego. Obrócił się w moją stronę.
-Co się stało Kochanie?- ostatnie słowo powiedział bardzo wyraźnie, na co przeszły mnie dreszcze.
-Umm. zastanawiałam się ... czy... Mogę iść do łazienki?-spytałam z nadzieją.
-Jasne, ale nie sama- oznajmił. Wywaliłam na niego oczy.- Pezz, idź z Rosie do łazienki.
-Jasne-Powiedziała z uśmiechem.
-Tylko żadnych numerów- powiedział poważnie Styles. Kiwnęłam głową . Perrie wzięła mnie za rękę i poszłyśmy do łazienki.
Załatwiłam swoją potrzebę. Myślałam nad  ucieczką. Ale i tak nic mi to nie da. Po pierwsze nie znam miasta, po drugie on by mnie i tak znalazł prędzej czy później.
Umyłam ręce.. Wyszliśmy z Pezz z ubikacji, zaczęłyśmy się powoli kierować w stronę naszego stolika. Gdy moją uwagę przykuły otwarte szklane drzwi do restauracji. Oceniłam szybko odległość od stołu do drzwi. Nie były aż tak daleko. Oni byli zajęci rozmową ze sobą. Perrie chyba wiedziała co che zrobić, kiwnęła lekko głową w stronę drzwi.
 Rzuciłam się biegiem w stronę drzwi. Dobrze że zawszę z wf miałam 6. Wybiegłam z restauracji, potrącając przy tym kelnera. Ale w tym momencie miałam to w dupie. Zaczęłam biec przed siebie....

Niall POV:
Wybiegła z tej pieprzonej restauracji.
-Kurwa!-krzyknął Styles , zanim zdążył wstać ja ruszyłem biegiem za Rose. A Harry zaraz za mną.
Biegłem w jej kierunku, zamiast się do niej przybliżać dalej byłem w tej samej odległości. Ja pierdole, dobrą ma kondycje. Popatrzyłem za siebie, Hazzy nie było, musiał pójść po auto.
Jest Rose zwolniła! To moja szansa. Przyśpieszyłem. Byłem  coraz bliżej. Złapałem jej nadgarstek. Odwróciłam się z przerażeniem w oczach. Przytuliłem ją. Była zdziwiona bo stała nieruchomo. Dopiero po chwili oddała uścisk i zaczęła szlochać.
-Ciii.. Już dobrze.. Nie płacz- mówiłem kojącym głosem- Pomogę ci..
-Czemu chcesz mi pomagać?- odsunęłam się ode mnie i spytała.

-Jestem to komuś winien-powiedziałem.
-Komu?- znowu zadała pytanie.
-Twojemu bratu-oznajmiłem.
-Co? To mój brat wie gdzie jestem?-nagle się ożywiła. W jej niebieskich oczkach zatańczył malutki promyk nadziei.
-Jeszcze nie- oznajmiłem- Ale już niedługo się dowie.
Uśmiechnęła się słodko do mnie. Chciałem ją z powrotem przytulić, ale głos Styles'a mi przeszkodził.
-No, no..no Dobra robota Horan- zaśmiał się Hazz
----------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy!!
                                         ~Justyna

3 komentarze :

  1. Hejo, to ja z TT (KellyStylespl) jak już pisałam to jest poptostu ŚWIETNE prosze dodawaj następne rozdziały jak naszybciej BOSKIE :-*

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Cię :* Lubię jak piszesz xD

    OdpowiedzUsuń

Szablon by xashewx