Niall POV:
Widziałem jak Styles wrzuca ją do auta. I to dosłownie.Miałem iść do restauracji, do swoich przyjaciół. Ale nie mogę jej tak zostawić. Pobiegłem szybko do Louisa. Chwyciłem go za ramie i wyprowadziłem na zewnątrz.
-Co jest stary?-spytał zdziwiony Lou.
-Potrzebuje kluczyków do auta-oznajmiłem.
-Tak? A, po co ci?-znowu spytał. Kurwa, jak jeszcze raz o coś spyta przypierdolę mu!
Nie mogę mu powiedzieć po co mi kluczyki, wtedy się wyda, że współpracuje z 5sos.
-Muszę jechać po coś do domu- warknąłem- Nie pytaj.
-Okey-powiedział i zaczął mi się dziwnie przyglądać- Masz..
Rzucił mi kluczyki, złapałem. Nie zwracałem już uwagi na przyjaciela ruszyłem w stronę auta.
Wsiadłem i odpaliłem. Muszę jak najszybciej znaleźć się w domu.
Pod posiadłością byłem po 15 minutach. Wyłączyłem silnik . Wybiegłem szybko z auta. Do domu wszedłem gwałtownie. Zobaczyłem Harry'ego stojącego do mnie tyłem i opartego o ścianę. Nad jego głową była dziura. Musiał ją rozwalić. Zeskanowałem jeszcze raz teren. Rose tu nie było. Mam nadzieje, że nie zrobiła nic głupiego. Szybko pobiegłem do łazienki na dole. Otworzyłem drzwi.
Rose, siedziała na podłodze i właśnie próbowała połknąć garść jakiś tabletek. Podbiegłem do niej i chwyciłem jej nadgarstek i przesypałem to coś na swoją rękę. Wstałem i wywaliłem te tabletki do kibla. Potem wróciłem do dziewczyny. Nie wiedziała co się dzieje. Siedziała tak i patrzyła się na swoją pustą rękę. Jej twarz była zakryta włosami. Usiadłem naprzeciwko niej i odgarnąłem jej włosy. To co zobaczyłem przeraziło mnie.
-O Bożę- prawie krzyknąłem. Jej twarz była cała poobijana, spuchnięta i do tego z nosa leciała jej krew. Kurwa... Co on jej zrobił?!- Możesz wstać?
-Nie- odpowiedziała cicho- Moje plecy...bolą.
Podszedłem do niej. Chciałem odkryć jej plecy. Ale mi nie pozwoliła, zaczęła trzymać materiał koszulki na dole.
-Spokojnie, chce tylko zobaczyć-powiedziałem spokojnie- Nie zrobi ci krzywdy..
Pozwoliła mi skinieniem głowy. Puściła materiał. Chwyciłem koszulkę i podniosłem ją do góry.
Na jej plecach widniał wielki siniak.
Zabije go! Kurwa jego mać! Wziąłem ją delikatnie na ręce. Chciałem ją przenieś do swojego pokoju.
W drodze do mojego pokoju minęliśmy się ze Styles'em. Patrzył na nas. Nie mogłem odgadnąć wyrazu jego twarzy. A poza tym mnie on nie obchodzi. Weszliśmy do mojego pokoju, położyłem ją do mojego łóżka. Niech śpi... Opatrzę ją podczas snu.
***
Minęły 3 dni od tamtego dnia. Do Rose nie pozwalam się nikomu zbliżać. Mogę tylko ja.
Harry'ego nie ma od tych 3 dni. Nikt nie wiem co się z nim dzieje. Czyżby się przejął tym co zrobił Rosie? Prędzej ja stałbym się świętym. On nie ma czegoś takiego jak skrucha. Ani żadnych innych cech ludzkich. Niby jest moim przyjacielem, ale kurwa czasami nie mogę znieść jego zachowania.
Wszedłem do mojej sypialni, w której cały czas była dziewczyna. Nie spała, siedziała na łóżku. Podszedłem do niej i usiadłem. Wzdrygnęła się. Ale nic nie powiedziała. Pomału siniaki z jej twarzy blaknął. I bardzo dobrze, bo nie mogłem na nią patrzeć.
-Jak się czujesz?-podjąłem rozmowę.
-Myślę, że lepiej, ale czuję się okropnie przygnębiona. Nie opuszcza mnie uczucie, że byłoby lepiej, gdybym umarła-powiedziała cicho
-Nie, nie możesz tak mówić!- Krzyknąłem wkurzony- Ba nawet kurwa nie wolno ci tak myśleć.
Dziewczyna się wystraszyła i skuliła.
-Pro-szę tylko....nie bij-powiedziała płaczliwym głosem.
-Nigdy w życiu bym cię nie uderzył!-powiedziałem i ją do siebie delikatnie przytuliłem- Nigdy....
-Dziękuje ci..-powiedziała. Spojrzałem w jej piękne niebieskie oczy. Zacząłem się pochylać. Zerknąłem na jej malinowe pełne wargi. Nie mogę się powstrzymać. Musnąłem jej wargi. Na początku delikatnie, potem z większą namiętnością...O dziwo oddawała pocałunek...
Harry POV:
Nie było mnie w domu od 3 dni. Nie mogłem się tam na razie pokazać. Po prostu nie mogłem. Nie myślcie sobie, że mi żal tej... tej suki. Po prostu zjebałem po całej linii. Miałem jej nie bić, miała mi zaufać. Kurwa.. Nowy plan...
1. Zdobyć jej zaufanie.
2. Przez chwile być miły, troskliwy i takie tam...
3. Przelecieć ją.
Kurwa, kurwa i kurwa. Z tym drugim mogę sobie nie poradzić. Nie umiem być miły. Chociaż czasem mi się zdarza, ale rzadko. Muszę spróbować. Zacząłem się kierować ku domowi. Muszę tak kiedyś wrócić..
Pod domem byłem po 20 minutach. Wszedłem do środka. Zdjąłem buty i zajrzałem do salonu. Tam na kanapie siedział Liam, Zayn i Lou. Jak zawszę grali w Fifę.. Usiadłem koło Louisa i wyrwałem mu pada.
-Ej!-oburzył się Tomlinson.- Ja tu Grałem!
-Grałeś ale już nie grasz-oznajmiłem i zacząłem się uśmiechać pod nosem.
- Widzę, że Styles wrócił-oznajmił Liam.
-No wróciłem-przyznałem- A co miałem nie wrócić.
-Cokolwiek-mruknął Zayn. Popatrzyłem się na niego, debil się uśmiechał. Rzuciłem się na niego i zacząłem mu czochrać te idealnie ułożone włosy.- Ej STYLES! Zostaw moje włosy!
-Hahaha-śmiali się Liam i Lou.
-Co tu się dzieje?!-do salonu weszła Pezz.
-A nic, nic-oznajmiłem i puściłem Malik'owi oczko. Usiadłem na swoim miejscu i zacząłem grać... Brakuje mi tu kogoś..A no tak Horan'a i Rose. Gdzie oni są? Podałem pada Lou i poszedłem na górę. Skierowałem się w pierwsze drzwi na lewo. Pokój niebieskookiego. Nie pukałem, wszedłem. To co zobaczyłem, ukuło mnie w serce? Kurwa przecież ja nie mam serca.To było dziwne. Ja pierdole czemu oni się całują?
Kaszlnąłem, zęby zwrócili na mnie swoją uwagę. Poskutkowało, oderwali się od siebie. Rose, spojrzała w moją stronę a gdy ,mnie zobaczyła wtuliła się w Niall'a.
-Przepraszam, że wam kurwa przeszkodziłem-warknąłem. W ogóle czemu ja przepraszam? Co się zemną dzieje? Dobra mniejsza z tym- Niall możemy porozmawiać?
-Umm Jasne-powiedział blondyn. Wyszedłem z pokoju. Poszedł za mną. Zamknął drzwi od pokoju i stanął
przede mną. Byłem od niego wyższy. Dlatego ułatwiło mi chwycenie go za koszulkę i popchnięcie na ścianę.-Stary co ty odpierdalasz?
-Niall, nie nauczyli cię, że kogoś własność się nie rusza?-spytałem.
-Co?-udawał, ze nie wiem o co chodzi.
-Horan nie udawaj głupiego-syknąłem- Jeszcze raz zobaczę cię w pobliżu Rosie to nie wiem co ci zrobię. Ona jest Moja.
-Zazdrosny?-spytał rozbawiony Niall.
-Co? Oczywiście, że nie-odpowiedziałem niemal od razu- Po prostu nie lubię jak ktoś tyka moje rzeczy...
-Rose to nie jest rzecz-poprawił mnie.
-Zamknij pysk-warknąłem- Chodzi mi oto, że masz się koło niej nie kręcić. A przede wszystkim nie całować. Rozumiesz?
-Tak-powiedział zrezygnowany. Popatrzyłem jeszcze raz na niego i odszedłem. Poszedłem prosto do swojego pokoju. Muszę jutro zadzwonić do Gemmy. Dawno z nią nie rozmawiałem. Bo ciągle miałem zjebany humor. A ona nie wie czym się zajmuję. Powiedziałem jej, że mam własną firmę i takie tam. I o dziwo mi uwierzyła. Jest dopiero 21.00. Ale ja się już położę spać. Rozebrałem się do bokserek i władowałem się do łóżeczka. Po krótkim czasie zasnąłem....
---------------------------------------------------------------------------------------------
Siemka :)
I jak wam się podoba rozdział 13?
Jednak Rose nie popełniła samobójstwa, a to dzięki blondaskowi :D Niall Ty bohaterze! haha :)
Liczę na komentarze od was :) Mam nadzieje, że będzie parę :*
Do zobaczenie wkrótce! Kocham was moje skarby ♥
(Przepraszam za błędy!)
~Justyna


Cudowny:-*. Głupi Harry i słodki Niallerek Kocham GO ! chociarz w rzeczywistości najbardziej KOCHAM Hazze ;) <3
OdpowiedzUsuńCzekam na następny <3
OdpowiedzUsuńNajlepszy blog jaki kiedykolwiek czytałam *o*
OdpowiedzUsuńNie mogę się doczekać następnej części c:
Bardzo ciekawy rozdział jak dla mnie xD
OdpowiedzUsuń