Postanowiłam o tym nie myśleć. Zdjęłam ciuchy i włożyłam pidżamę. Położyłam się na łóżku i zasnęłam...
Szłam ścieżką przez las. Już tu byłam... Ale nie pamiętam kiedy... Wyszłam na pękną polanę...
Pod drzewem była ławka. Podeszłam do tej ławki i na niej usiadłam..Siedziałam tak i patrzyłam się przed siebie. Po co tu jestem? Czemu tu jestem? Gdzie w ogóle jestem? To sen czy realne życie? Nie potrafiłam odpowiedzieć teraz na te pytania.
-Rosie!-ktoś krzyczał moje imię. Chciałam wstać, ale jakaś siła nie pozwoliła mi stanąć na nogi.. -Rose! Gdzie jesteś?
Głos był coraz bliżej.
-Tutaj-wyszeptałam. Bo nie miałam odwagi krzyknąć.. Nagle poczułam, dłonie na oczach. Przez to nic nie widziałam...
-Zgadnij kto to?-powiedział tuż za moim uchem. Zdjęłam jego dłonie z moich oczu i się odwróciłam.
-Luke!-pisnęłam. Usiadł koło mnie a ja go przytuliłam..- Co ty tu robisz?
-Sam nie wiem.... Poszedłem spać i nagle znalazłem się w tym lesie. I jakaś dziwna siła wewnątrz mojej głowy kazała mi cię wołać-powiedział.
-Czyli to sen-skomentowałam.
-Tak, raczej tak..-westchnął- Śnisz mi się, pierwszy raz od twojego porwania...
- Ty mi też-przyznałam..
-Nie wiem, co tu robimy.-zaczął- Ale los chciał, żebyśmy się spotkali. W ogóle nie wiem jak to jest możliwe.
-To trochę przerażające-oznajmiłam.
-Taa-zaczął przygryzać wargę- Rose?
-Tak?
-Powiedz mi dobrze cię traktują?-spytał.
-Umm...-nie chciałam mu tego mówić.
-Dobra to jest teraz nieważne-powiedział poważnie- Powiedz mi proszę, gdzie On cię wywiózł!
-L...-zanim zaczęłam przerwał mi ochrypły niski głos.
-Nie! Rose nie możesz powiedzieć-ten ktoś stał za nami. Wiem kto to....
-Styles-splunął Luke..- Co ty tu do chuja robisz?!
-Powstrzymuje twoją siostrę od popełnienia wielkiego błędu-uśmiechnął się krzywo- Ona musi zostać zemną. Wiesz o tym...
-Nic nie wiem! Kto powiedział ci takie rzeczy?!-blondyn zaczął się drzeć
-Rosie-Hazz zaczął spokojnie- Chodź zemną skarbie.. Nic ci nie zrobię
Zaczęłam iść w jego stronę jak zahipnotyzowana..
-Nie!-niebieskooki chwycił mój nadgarstek. Zaczęłam się wyrywać. Puścił mnie.. Stanęłam na środku i zaczęłam się patrzeć, raz na jednego a później na drugiego..
-Musisz wybrać kochanie-Styles się uśmiechnął. Wybrałam.....
Moją twarz obtuliły promienie słoneczne. Zapomniałam wczoraj zasłonić rolet... Teraz cierp.. Rozciągnęłam się i wstałam.. O boże co za dziwny sen. wydawał się taki realistyczny. Nie chce wiedzieć jak się zakończył. Przynajmniej nie teraz ani nie w najbliższym czasie. Ten las ze snu, już go kiedyś widziałam. Śnił mi się... Tylko teraz nie było stawu z mostem, zamiast tego była ławeczka... Dobra przestań o tym myśleć.. Podeszłam do okna. Słonko grzało... No a jakby inaczej, przecież to jest Los Angeles. Podeszłam do szafy i wygrzebałam z niej http://www.polyvore.com/cgi/set?id=127307022&.locale=pl. Wyjełam jeszcze czystą bieliznę i weszłam do łazienki. Rozebrałam się i nalałam wody do wanny. Weszłam do niej.
To było takie odprężając.. Chwyciłam żel pod prysznic o zapachu czereśni i zaczęłam się nim myć.
Gdy już się dokładnie umyłam, wyszłam z wanny i się powycierałam puchatym ręcznikiem. Nałożyłam bieliznę i przygotowane ubrania. Włosy rozczesałam i związałam w luźną kitkę. Umyłam jeszcze szybko zęby i zeszłam na dół. Ciekawe co z ramieniem Hazzy. Weszłam do kuchni, tam siedział blondasek.
-Hej Niall-przywitałam się. Popatrzył na mnie i się uśmiechnął. To był wymuszony uśmiech, to było widać. Co się z nim dzieję? Wydawało mi się, że on nic do mnie niema..
-Cześć-mruknął. Usiadłam koło niego.
-Niall, czy coś się stało?-spytała z troską w głosie.
-Nic się nie stało- oznajmił.
-Na pewno?-nie dawałam za wygraną. Musze wiedzieć. Zawsze byłam ciekawska. Ale teraz nie tylko ciekawość mną kieruje, ale również troska o niego.
-Nie się nie stało-powtórzył.
-Horan przecież widzę! Masz mi w tej chwili powiedzieć!-podniosłam głos.
-Nikt mi nie będzie rozkazywał! A już w szczególności Ty!-również podniósł głos i tak po prostu wyszedł z kuchni. Westchnęłam zirytowana.
-Nie przejmuj się nim kochaniutka- powiedział jakiś piskliwy głosik. Odwróciłam się w stronę tego okropnego dźwięku. Boże jak można mieć taki głos?! Przede mną stała blondynka, typowy plastik. To już wiem czemu miała taki głos.
-Przepraszam bardzo znamy się?-spytałam. Ciekawe co ta blondi tu robi.
-Oj wybacz. Jestem Cara-powiedziała i się uśmiechnęła.
-Rose-powiedziałam obojętnie.
Do kuchni wszedł Styles nie zauważył Cary i podszedł do mnie chwycił mnie za biodra i powiedział.
-Chętnie bym to powtórzył
-Harry!- i znowu ten piskliwy głos. Mięśnie loczka napięły się, odwrócił się powoli i spojrzał na blondynkę.
-Cara- nie krył zdziwienia jej wizytą- Umm... mogę wiedzieć co ty tu robisz?
-Przyleciałam prosto z Anglii tutaj, żeby ciebie zobaczyć-zaczęła - Stęskniłam się..
Podeszła do niego i wpiła się w jego usta. Coś w klatce piersiowej mnie ukuło. A nie zdawało mi się. Wyszłam szybko z tamtego miejsca. Przez to wszystko wpadłam niechcący na Louisa. Spojrzał na mnie zły.
-Ja przepraszam.... nie zauważyłam cię-zaczęłam się tłumaczyć. -Proszę nie bij mnie...
To ostatnie dodałam szeptem.
-Powtórz to ostatnie-zażądał.
-Nie bij mnie. Proszę, to było niechcący-powtórzyłam i dodałam jeszcze coś...
-Ej mała nie mam zamiaru cię bić-powiedział spokojnym głosem- To co było parę tygodni temu.... za to bardzo przepraszam. Miałem problemy i nie radziłem sobie z nimi. I całą złość wyładowałem na tobie...zamiast na worku treningowym.
-Nie musisz się tłumaczyć- oznajmiłam.
-Więc wybaczysz mi?-spytał z nadzieją w głosie.
-Tak, człowiek zawsze zasługuje na drugą szansę-powiedziałam z uśmiechem.
-Dziękuję-przytulił mnie. Odstawił mnie na ziemię i zaczął iść w stronę kuchni.
-Louis!
-Tak?-spytał.
-Radze ci tam nie iść-szepnęłam.
-A to niby dlaczego?-zapytał rozbawiony.
-Pustak na horyzoncie
- O nie tylko nie Cara-jęknął. O ktoś tu jej nie lubi- Co ona tu do cholery robi?
Wzruszyłam ramionami i skierowałam się na pole..
Harry POV:
Kurwa mać! Co ona tu robi? W ogóle kto powiedział tej debilce gdzie my się znajdujemy? Mam pewne podejrzenia.
Blondynka ciągle mnie całowała. Odsunąłem ją delikatnie od siebie.
-Nie możesz tu zostać-powiedziałem poważnie.
-A to niby czemu?-spytała zdziwiona.
-Bo nie-warknąłem.
- Wolisz ją prawda? Dobra jest?-zaczęła- Nie możesz mnie zostawić... Przecież jesteśmy razem...
-Nie byliśmy i nigdy nie będziemy razem- zaśmiałem się drwiąco.
-Ale te wszystkie spólne noce...
-To był tylko sex . Nic więcej-powiedziałem.
-Nienawidzę cię- zaczęła krzyczeć i uderzyła mnie w policzek. Wkurwiłem się. Żadna dziewczyna nie będzie mnie bić. Zamachnąłem się i oddałem jej dwa razy mocniej, nawet pomimo rany na moim ramieniu. Chwyciła się za bolące miejsce i powiedział- Pożałujesz tego Styles! Pożałujesz! I ta twoja dziwka też! Zemszczę się!
-To nie jest dziwką w porównaniu do cienie- zaśmiał się Lou. Blondynka nie wytrzymała i wyszła z kuchni. Mam nadzieje, że z domu również. Podszedłem do Tomlinson'a i przybiłem z nim piątkę.- Tak to się robi stary...
Ashton POV:
Właśnie jestem w domu Gemmy. Strasznie tu ładnie i przytulnie. Oczywiście nie zabrakło "goryli" strasznie jest tu ich pełno. To wkurzające i to bardzo. Styles właśnie weszła do salonu i usiała koło mnie.
-Ashton zbyt dużo o tobie nie wiem...-zaczęła.
- Mam na imię Ashton Fletcher Irwin. Urodziłem się 07.07.1994 w Australii.-powiedziałem.- Lubię grac czasami na perkusji i takie tam...
-Pochodzisz z Australii?-spytała
-Tak-odpowiedziałem.
- To co robisz w Anglii??
-Gdy miałem 5 lat rodzice się tu przenieśli-wzruszyłem ramionami.- Masz rodzeństwo?
-Umm. Tak-powiedziała dumnie- Mam brata Harry'ego. Ma własną firmę.
-To fanie- gdyby tylko wiedziała co tak naprawdę robi jej brat.- Mieszka z tobą?
-Nie...-powiedziała.
-To w takim razie gdzie?- na pewno nie powie jego prawdziwej lokalizacji.
-Umm....w ..... a.. w Londynie.- nie wiedziała co powiedzieć. To znak, że wie gdzie jest Styles. Musze jeszcze bardziej zdobyć jej zaufanie..
-yhym- tylko tyle powiedziałem...
-------------------------------------------------------------------------------------------
Rozdział nie wyszedł mi tak jak chciałam ;/ kurde...
Pojawiła się Cara, Harry nie przyjemnie ja potraktował. Jak myślicie Cara jest zagrożeniem dla Styles'a?
Komentujcie! :)
(przepraszam za błędy!)
~Justyna

Omg cudowny <3
OdpowiedzUsuńWgl dzisiaj sb pomyślałam " ciekawe kiedy będzie nowy rozdział" i nagle wchodzę patrzę i jest <3 Nie no mam nadzieję że Rosie i Harry zbliżą się do siebie i wgl <3 Nie no rozdział cudowny <3 i Jeszcze ta Cara :O Nie no nie mg się doczekać następnego rozdziału Xx
~@Princettta
Cara to zawsze ta zła w ff XDD
OdpowiedzUsuńwydaje mi się ze może namieszać, ale zobaczymy :>