Minęło już sporo czasu odkąd jestem w tym pieprzonym mieście. Za tydzień szkoła, a Rose dalej nie ma.
Kurwa a to moja wina. Bo przecież ja miałem wydobyć informacje o jego pobycie od Gemmy. Ale sprawa stała się bardzie skomplikowana. Ponieważ, Ja jak ostatni debil zakochałem się w siostrze Styles'a. Kurwa. Ale to nawet lepiej? Z rozmyślań wyrwała mnie Gems.
- Ashton! - krzyknęła wkurzona.
-Co?- spytałem i na nią popatrzyłem.
-Słuchasz mnie?
-Um.. nie- powiedziałem.
-Fajnie - mruknęła i zaczęła się patrzeć w inną stronę.
-Fochasz się?
- Nie- powiedziała. Podszedł do nas ten jej "goryl" i spytał.
-Panno Gemmo. Czy ten młodzieniec pani przeszkadza?
- Och nie Gary. - oznajmiła i się do niego uśmiechnęła.
We mnie się gotowało. Kurwa jak on na nią patrzył. Jak Reksio na szynkę. Zaraz mu wpierdolę!
Odszedł ten Gary a ja znowu zwróciłem się do dziewczyny.
- Masz focha przecież widzę- powiedziałem.
- Nie mam foch, powiedzieć ci czemu?- kiwnąłem głowa- Ponieważ to znaczy " Fachowe obciąganie chuja". Więc moja odpowiedz brzmi. Nie, nie mam "focha"
Popatrzyliśmy na siebie i wybuchliśmy śmiechem. Takie chwile lubię.
- Serio? -spytałem dalej się śmiejąc.
-Nie obraziłabym się za takie coś- oznajmiła i wtuliła się bardzie w mój bok. Objąłem ją opiekuńczo ramieniem. Gashton Forever!
Co ja kurwa mówię.
Rose POV:
Słyszałam całą rozmowę Harry'ego z tym plastikiem. To był jej brat. Kuuurwa.
Gdy w moim życiu pojawił się Harry mam same kłopoty. Wcześniej owszem też je miałam, ale nie takie poważne. Usiadłam na łóżku i zaczęłam płakać. Nie wiem czemu. Do mojego pokoju wbiegł Harry podszedł do mnie i mocno przytulił. Zaczęłam się wyrywać. Gdy w końcu mi się to udało stanęłam na równe nogi i wykrzyczałam.
-Zostaw mnie! To wszystko przez ciebie!- krzyczałam- To przez ciebie o mało nie zostałam zgwałcona! To przez ciebie siedzę w tym pierdolonym Los Angeles! Przynosisz sam kłopoty! Jesteś pierdolnięty!
Styles popatrzył na mnie czarnymi jak węgiel oczami.
-Proszę powtórz to co powiedziałaś- rozkazał oschłym tonem. Wiedziałam o co mu chodzi.
- Jesteś pierdolniętym idiotą, który porywa niewinne dziewczyny, żeby zemścić się.- splunęłam. A potem poczułam jego rękę na moim policzku. Popatrzyłam na niego nie dowierzając. Uderzył mnie. On mnie kurwa uderzył! A obiecał.. Zaczęłam się cofać do tyłu. Chyba zrozumiał co zrobił bo chciał do mnie podejść. Już nie miał czarnych oczów... Powrócił jego piękny zielony kolor. Wycofałam się jeszcze bardziej do tyłu trzymając się za pewnie czerwony policzek.Wybiegłam z pokoju, po drodze spotkałam Zayn'a i Liam'a. Patrzyli na mnie zaskoczeni.
Zbiegłam na dół i wyleciałam z domu. Biegłam przed siebie, nawet nie patrząc jak biegnę. W tym momencie miałam to gdzieś. Łzy cały czas leciały mi z oczu. Nie kontrolowałam tego, już nie.Biegłam już jakąś godzinę. Przystanęłam i teraz już szłam powoli. Zaczęłam iść ku plaży.
Weszłam na piasek i dopiero teraz zorientowałam się, że nie mam butów. Musiałam dziwnie wyglądać.
Rozejrzałam się po plaży. Nikogo tu nie było. Lepiej dla mnie. Usiadłam na piasku. Zostanę tu.
Nie mogę uwierzyć, że znowu mnie uderzył, przecież obiecał...
Harry POV:
Stałem jak wryty. Co ja kurwa zrobiłem?! Przecież nie chciałem, ale to kurwa zrobiłem. Co jest zemną nie tak?
Czemu ja się przejmuję?
Czy ktoś może odpowiedzieć na te pytania?
Kurwa jestem dziwny. Wyszedłem z jej pokoju, Zayn i Liam zaczęli mnie od razu atakować.
-Coś jej zrobił?!-wydarł się Li i mnie popchnął- Człowieku, ty wiesz co ona wczoraj przeżyła?!
- Tak - mruknąłem niewyraźnie.
- To czemu kurwa ją uderzyłeś?- spytał Liam'a
- Bo mnie kurwa zwyzywała!- teraz to ja podniosłem głos.
- Aha czyli jak ja cię powyzywa to nie uderzysz?- zakpił Zayn.
- Jesteś kurwa pierdolonym chujem!- powiedział zły Payne.- Widzę, że ci na niej zależy, ale ty ją ciągle ranisz..
-Nie...- chciałem zaprzeczyć, że mi na niej nie zależy ale mi przerwał.
- Nie próbuj zaprzeczać Styles. Bo doskonale wiem, że to co powiedziałem to prawda - warknął. Ja pierdole on miał rację. Naszą "rozmowę" przerwał Horan.
-Co tu się dzieje?- spytał zdziwiony.- Gdzie Rosie?
Moje tętno przyśpieszyło. Tylko ja tak kurwa mogę na nią mówić Horan!- krzyknąłem w myślach.
- Wybiegła z domu, bo nasz kochany Harry ją uderzył- zaczął tłumaczyć Zayn.
-Co?!- powiedział czerwony od złości Niall.- Nie mogłeś! Jesteś idiotą!
- Taa- prychnąłem- A ja wam coś powiem! Horan zakochał się w naszej małej Rose! Ale ona kurwa jest moja!
- Wcale się w niej nie zakochałem!- zaprzeczył blondyn.
- No nie wcale. A kto ją pocałował, po tym jak prawie odebrała sobie życie?- powiedziałem.- Albo się w niej zakochałeś, albo wykorzystałeś sytuację.
- wiesz co? Jesteś kutasem Styles- mruknął i wszedł do swojego pokoju.
-Cokolwiek- krzyknąłem i wyminąłem wkurzonych chłopaków i zszedłem na dół. Włożyłem buty i wyszedłem z domu. Musiałem odreagować. Ale najpierw muszę znaleźć Rose i ją przeprosić, ja w ogóle będzie chciała zemną rozmawiać. Gdzie jest Louis? Potrzebuje go, musi mi pomóc..
Rose POV:
Siedziałam już tu bardzo długo. Słonce zaczęło zachodzić, a ja nadal nie chciałam pójść do domu. Nawet nie wiem gdzie jestem. Chuj z tym. Spędzę tu noc. Niedaleko mnie są tu leżaki położę się później na nich. Już nie płakałam. Muszę być silna. Po prostu muszę. Zaczęłam się patrzeć na zachodzące słonce. Piękny widok. Gdybym miała przy sobie telefon, an pewno zrobiłam bym zdjęcie. Ale nie mam. Przesiadłam się na leżak. Dalej tu nikogo niema. Nie wiem czy to dobrze czy nie. Ale chyba dobrze. Bo pewnie wyglądam okropnie. Na pewno tak. Nie wiem czy mu wybaczę. Jak w ogóle mnie przeprosi. Prychnęłam.Louis POV:
Spędziłem z El bardzo miły dzień, ale dalej miała mi za złe, że porwałem jej najlepszą przyjaciółkę. A gdyby się dowiedziała, że ją biłem. To by mnie zabiła. Teraz tego żałuje. Na prawdę Ale ciesze się, że Rose mi wybaczyła. Jest dobrą dziewczyną, nie zasługuje na to wszystko. Dostałem, przed chwilą telefon od Zayn'a. Harry znowu uderzył Rosie. I podobno uciekła i do tej pory nie wróciła, tak samo jak Styles. Kurwa, współczuje jej. Eleanor, chyba wyczuła, że coś się stało. Bo do mnie podeszła i spytała.
-Wszystko w porządku?
- Nie... to znaczy tak- szybko się poprawiłem.
-Lou, powiedz mi. Proszę- powiedziała.
-Umm... no okey- zacząłem.- Harry podobno uderzył Rose i ona uciekała z domu.
-Co on kurwa zrobił?!- krzyknęła przerażona dziewczyna.
- On...- przerwała mi
- Nie musisz powtarzać- oznajmiła wkurzona.- Louis,w tej chwili jedziemy na lotnisko i lecimy tak skąd przyleciałeś.
-Co?? Nie!- zaprzeczyłem szybko.
-Powiedziałam coś - gdyby spojrzenie mogło zabijać, dawno leżałbym martwy...
------------------------------------------------------------------------------------------------
I jak wam się podoba rozdział?
Spodziewaliście się, że Harry znowu ją uderzy?
A jak myślicie Lou zgodzi się, zabrać Elkę do LA??
Proszę niech wszyscy, którzy przeczytają ten rozdział, skomentują go. Oki?
I jeszcze raz na piszę Anonimi podpisywać się! Ale dziękuje wam bardzo za komentarze! :)
Chcecie być informowani, o nowych rozdziałach na tt? Śmiało piszcie do mnie na mój tt! Nie gryzę haha :)
(Mój tt: https://twitter.com/Minkaaa6)
~ Justyna
P.S mam nadzieje, że rozdział nie jest zbyt krótki ....
Rozdzial mega fajny :) ciekawi mnie mega czy rozwinie sie watek rosie i nialla :) i czy styles sie zmieni :O ? :) czekam z niecierpliwosciana na nastepny ;) ~@princettta
OdpowiedzUsuńBiedna Rose, szkoda że Niall nie poszedł jej szukać. No ale może Harry się opamięta i jak ją znajdzie to już jej nic nie zrobi. Czekam na next'a :*
OdpowiedzUsuńA rozdział oczywiście świetny <3
Jane xx
bardzo ciekawy.. i nie jest za krótki :D / Łolcia
OdpowiedzUsuń