Radosnych Świąt Wielkanocnych, dobrego odpoczynku, smacznego jajka, szalonego i wyjątkowego mokrego Śmigusa Dyngusa oraz samych słonecznych, spokojnych i cudownych dni z okazji Świąt Wielkanocnych ! :D <3
--------------------------------------------------------------------------
*godz. 16.30*
Poszłam się ogarniać do łazienki, umyłam głowę i wysuszyłam ją dokładnie. Włosy spięłam w koka. Poszłam do kuchni coś zjeść i postanowiłam wejść na chwile na laptopa żeby sprawdzić Fb i TT. Ubrałam się w http://www.polyvore.com/cgi/set?id=119491805
.Siedziałam ponad godzinę na laptopie i wtedy dopiero kapnęłam się że telefon do mnie dzwonił. Był to Luke.
-Halo?
-Boże Rose ile można do ciebie dzwonić?!- jak zawszę narzekał Luke
-Byłam w kuchni, a telefon zostawiłam w salonie-oznajmiłam
-Dobra nieważne, nie będzie nas z Zoe w domu. Wrócimy dopiero jutro wieczorem-powiedział już spokojniej
-Spoko, nie ma sprawy-mówiłam obojętnie.
-Masz być jutro popołudniu w domu. Okey?-spytał.
-Jasne..-odpowiedziałam.- Umm.. a po co ?
-Żebyś się pytała- fuknął- a tak na poważnie to chłopaki do nas się jutro wprowadzają i żebyś po prostu była w domu...
-Już jutro ?!- spytałam ze zdziwieniem
-Tak jutro a to coś złego że jutro ?
-Nie mi to nie przeszkadza - odpowiedziałam jąkając się
- Tylko proszę cię bardzo nie rób niczego głupiego jak nas nie będzie!- powiedział głośniej Luke
- No dobra Luke ja muszę kończyć - nie chciałam już rozmawiać z moim "kochanym" braciszkiem
-Cześć - odpowiedział ze zdziwieniem że pierwsza kończyłam rozmowę. Spojrzałam na ekran mojej komórki była 17.30. Jeszcze mam dużo czasu.Ciekawe czy będzie ten loczek co był dzisiaj w centrum. Na pewno będzie, bo coś mi się wydaje że to kolega Zayn'a. A w ogóle czemu ja o nim myślę do cholery?! Nie dość że mnie walną drzwiami to nie przeprosił i całą winę zrzucił na mnie. Dupek. Poszłam do salonu i siadłam na kanapie, włączyłam telewizor... Zaczęłam skakać po kanałach. O boże nie ma nic ciekawego w TV. Zaczęłam oglądać jakiś durny serial....
*19.45*
Wychodziłam właśnie z domu, taksówka już na mnie czekała. Wsiadłam i podałam starszemu miłemu panu adres który wysłała mi Pezz. Po paru minutach podjechaliśmy pod willę Zayn'a. Wyszłam z taksówki podeszłam pod drzwi już stąd słyszałam głośną muzykę.
-Hej-powiedziała i mnie przytuliła.
-Część-oznajmiłam. Wzięłam mnie za rękę i zaczęła gdzieś prowadzić. Poczułam zapach alkoholu, papierosów i czegoś jeszcze. Ale nie wiem co to było.
-Pójdziemy do kuchni tam jest Zayn i jego przyjaciele-mówiła. Weszliśmy do ładnie urządzonej kuchni. Pierwsze co zobaczyłam to Zayn a koło niego loczek. O kurwa wiedziałam że on tu będzie!
-Chłopaki to jest Rose-przedstawiła mnie Perrie.
-Cześć jestem Harry -odpowiedział obojętnie loczek, podszedł do mnie i przytulił co mnie zdziwiło- Znowu się spotykamy.
-Ja jestem Niall-powiedział niebieskooki blondynek.
-Ja Liam-oznajmił brunet.
-Ja Louis piękna- przedstawił się ostatni.
Ten loczek którego spotykam prawie wszędzie, ma na imię Harry, wiedziałam że on tu będzie, troszkę się boję, ale trudno jest przyjacielem Zayn'a to nie mogę tak tego zepsuć bo wszyscy mnie inaczej będą traktować.
*oczami Harry' ego "loczka"
To jest chyba siostra Hemmings'a
- Niall, co myślisz o pożyczeniu jej ? - zapytałem drwiąco.
- Ej Harry no co ty, Luka nie ma w mieście to po co mamy ją "pożyczać" jak on nawet nas potem nie będzie szukać pomyśli że jest u koleżanki i telefonu nie odbiera, jak Luke przyjedzie to wtedy wyczaimy fajny moment na porwanie, teraz jest troszkę za wcześnie - Niall zaczął mi tłumaczyć że to zły pomysł.
-Mam pomysł, może ja najpierw ją rozkocham żeby no wiesz bardziej wkurzyć Hemmings'a-oznajmiłem.-potem jak się już zakocha porwiemy ją i zabijemy..
-Spoko, po imprezie zwołam chłopaków i omówimy plan - zaproponował Niall
-Okej - powiedziałem z lekko zaspokojonym głosem.
*22.20*
Na imprezie źle się poczułam, nie wiem może to przez stres, ale przecież się nie stresuję.A może to przez alkohol. W końcu dużo wypiłam.
-Perrie mogę wyjść na świeże powietrze, troszkę się źle czuję - zapytałam z nadzieją że Perrie pójdzie ze mną i spokojnie porozmawiamy
-Tak Rose możesz wyjść, chciałabym iść z tobą ale muszę odsłużyć resztę - odpowiedziała Pezz
Wyszłam na dwór, szłam wzdłuż długiej ulicy, nie było widać jej końca. Przeszłam około 1,5 km i poczułam się lepiej, nogi mnie już bolały ale wytrzymałam. Jak chciałam się odwrócić żeby wrócić na imprezę zauważyłam jak ok. 70 m za mną szedł Styles. Serce zaczęło mi tak bić że postanowiłam iść szybciej. Co on tu do cholery robi?! Czemu mnie śledzi?! Harry zaczął za mną truchtać, ja ściągnęłam szpilki i zaczęłam biec, co chwilę patrzyłam do tyłu gdzie on jest. Biegnąć skręciłam w zakręt i przebiegłam 2 km by wyjść z tej ulicy i trafiłam na ulicę gdzie było widać część domu Zayn'a. Pobiegłam tam i przeszłam przez płot od jego domu. Harr'ego na szczęście nigdzie nie widziałam . Założyłam z powrotem buty i ze spokojem jakby nigdy nic weszłam do środka.
-Rose, gdzie byłaś ? - spytała z przerażeniem Perrie
-Na spacerze, a co ? - odpowiedziałam
- Dwie godziny cie nie było, martwiliśmy się - zapytała
-Aż dwie godziny ?! Straciłam rachubę czasu - oznajmiłam, postanowiłam na razie nic nie mówić jej o sytuacji ze Styles'em.
-Chcesz się czegoś napić ?
-Tak jasne, daj mi coś mocniejszego-mówiąc to zaczęłam się śmiać, nawet nie wiem czemu. Alkohol zaczął mi się udzielać.
Wtedy usłyszałam pukanie do drzwi i kątem oka w oknie zobaczyłam zdyszanego Harry 'ego, był wkurzony. Chwyciłam Pezz za rękę i poszłam z nią szybko na górę.
- O co chodzi? - spytała Pezz
-Słuchaj, jak poszłam na spacer spacerowałam około 30 minut, gdy chciałam wrócić do was, odwróciłam się a za mną szedł Harry, szłam szybciej a on zaczął za mną truchtać, więc ściągnęłam buty i zaczęłam szybko biec, by go zgubić, ale Harry był taki szybki że prawie mnie złapał i skręciłam w zakręt, zauważyłam tył tego domu, więc się ucieszyłam że się nie zgubiłam a tu jest wasz dom. Miałam farta że w tyle jest tak ciemno i Harry mnie tak nie widział, i postanowiłam przejść przez płot, dlatego tak długo mnie nie było - wytłumaczyłam Perrie co się wydarzyło
- O boże Rose, nic ci się nie stało??-spytała z troską w głosie.
-Nie, nic mi nie jest-powiedziałam.
-Chodź musimy to wyjaśnić-oznajmiła stanowczo wzięła mnie za rękę i zeszliśmy na dół. Szukałyśmy Styles'a, znalazłyśmy go jak wymieniał ślinę z jakąś blond-plastikiem. Perrie do niego podeszła i odciągnęła tą dziwkę od niego. Nie znam jej a oceniam.. Nigdy tak nie robiłam. To przez alkohol, szumi mi w głowię..
-Co ty robisz?!-wydarł się na nią Harry.
-Po 1 nie drzyj ryja na mnie, po 2 czemu ją śledziłeś?!-spytała wkurzona.
-Hahaha będę robił co chce. A i nie śledziłem tej Rose, po prostu szedłem w tą samą stronę o chciałem się do niej przyłączyć. Nic więcej-powiedział spokojnie. Zaczęło mi się kręcić w głowię.. Przed oczami zobaczyłam jakieś czarne plamki,zdążyłam jeszcze chwycić ramię Pezz i runęłam na podłogę.
-Rose! Co się dzieje?!-tylko tyle usłyszałam, nawet nie wiem kto to powiedział. Straciłam przytomność.
*Oczami Perrie*
Rozmawiałam ze Styles'em. Sorry to rozmową raczej nie było można nazwać, darliśmy się na siebie. Już od dłuższego czasu mnie wkurzał. Gdy tak z nim 'rozmawiałam' poczułam nagle że Rose chwyta mnie za ramię. Odwróciłam się i zobaczyłam jak leży nieprzytomna na podłodze. Byłam przerażona. Zobaczyłam nie daleko Louis'a podeszłam do niego szybko. Harry' ego to nawet o pomoc nie chciałam prosić bo to dupek.
-Lou!-krzyknęłam i chwyciłam go za ramię i pociągnęłam w stronę nieprzytomnej Rose.
-Co jej się stało?! Harry?!-spytał.
-Skąd ja to kurwa mam wiedzieć?! Nic jej nie zrobiłem-fuknął.
-Tsa na pewno-skomentował wypowiedz Styles'a. Louis wziął ją na ręce.
-Chodź zabierzmy ją na górę - szepnęłam do Louisa
-No spoko tylko powiadomię Zayn'a co się stało.-oznajmiła Lou
-Ej, ale ja jej przecież nie utrzymam sama!- powiedziałam.
- Racja, to najpierw ją zaniosę - z pośpiechem powiedział do mnie Louis. Zaniósł ją do wyznaczonego pokoju. I poszedł do Zayn'a.
- O Louis nareszcie jesteś, Przynieś mi szklankę wody - powiedziałam.
-Spoko, przyniosę też dwa większe i grubsze ręczniki i wilgotne chusteczki - tłumaczył.
-Dobra , - powiedziałam troszkę głośniej by Louis mnie usłyszał
Na łóżko położył dwa ręczniki, na nie dałam Rose, klękłam i przetarłam twarz chusteczkami i stopniowo chlapałam ją wodą.
-Mam nadzieję że się obudzi- powiedział do mnie Lou
-Ja też - powiedziałam ze łzami w oczach
*Parę minut później*
- Perrie patrz otwarła oczy!!- głośno i z radością rzekł do mnie Louis.
-O boże jak się cieszę - krzyknęłam....
-------------------------------------------------------------------------------------------------
Yo! Mamy 5 rozdział :) Co o nim sądzicie? Podoba się? Byłybyśmy wdzięczne za komentarze :D Nas to motywuje do dalszego pisania ;) Następny rozdział dodamy za tydzień. Jeśli chce ktoś być informowany o nowych rozdziałach , za raz wstawię posta z naszymi TT ;)
Justyna&Kaśka
Naprawdę ciekawe, ale musisz popracować nad konstrukcją zdań. W sensie... dosyć często zdarza się, że słówka są w złej kolejności.
OdpowiedzUsuńOh, no i nieestetycznie wygląda kiedy stosujesz skróty typu ''c' nie, itp'' albo kiedy wplatasz do tekstu ''xd, :D''
Okey dzięki za opinię :) To wiele dla mnie znaczy.. A jeśli chodzi ci o ''c' nie, itp'' to akurat wtedy pisała druga autorka Kaśka :) a jeśli chodzi o rozdział 3 co napisałam "z kąt" zamiast "skąd" poprawiłam od razu wtedy jak dodałam tamten rozdział, ale jak widać chyba nie zaktualizowałam za co bardzo przepraszam. Więc dziękuje ci za to że to znalazłaś :) .
Usuń