Harry POV:
Wstałem przed 8.00, obudziłem też chłopaków i wyjaśniłem im całą sytuację. W planie mamy porozmawiać z Hemmings'em na spokojnie. Ale wiem kurwa, porwałem jego siostrę i będzie się chciał zemścić. To na pewno. Ale czuje się zdradzony, zdradzony przez własną siostrę. Ale ona nie zrobiła tego specjalnie. Prawda?
Przecież nie powiedziałem jej, że jestem pieprzonym gangsterem. Nie chciałem jej mówić, to teraz mam.
Jestem mega wkurwiony. Siedzę z chłopakami w salonie i czekamy. Nie mogę pozwolić im jej zabrać.
Bo jej babcia tak powiedziała?- obudził się wewnętrzny głupi głosik w mojej głowie.
To bez znaczenia, czy jej babcia to powiedziała czy nie. Po prostu chce, żeby przy mnie została.
Tssa przeznaczenie- i znowu ten głupi irytujący głosik w mojej głowie.
Spierdalaj z mojej głowy!
Do salonu weszła Rose. Spojrzała na nas przestraszona. Może dlatego, że mamy przy sobie broń? Tak, chyba tak. Cały czas na nią patrzyłem. Zamiast koło mnie usiadła koło Zayn'a. Kurwa. Usłyszeliśmy pukanie do drzwi. Wstałem.
-Już czas - odezwałem się i podszedłem do drzwi otworzyłem. Przede mną stała Gemma i gang Luke'a.- Gemma, Ashton, Luke i inni co za miła niespodzianka.
Uśmiechnąłem się do nich drwiąco. Hemmings nie wytrzymał i przywalił mi pięścią w twarz. Spodziewałem się czegoś takiego. Ale i tak walnąłem plecami o ścianę, przy tym wydając przeraźliwy huk. Zayn, Liam, Louis i Niall wpadli na przedpokój i wymierzyli bronią w nich.
-Wow stary to było mocne- zaśmiałem się i próbowałem zatamować krwawienie z nosa.- Nie spodziewałbym się tego po tobie.
-Zamknij pysk Styles- splunął.
-Nie tak ostro - warknąłem- Gemma moja kochana siostrzyczka.
-Harry - kiwnęła głową. Oh, jednak się dowiedziała, że jestem "Królem Londynu". Jaka szkoda.
Patrzyłem kpiąco na Luke'a, który z kolei gapił się na Niall'a.
-Horan ty cipo czemu się nie odzywałeś?!- ryknął na niego. Zaraz, co?
Przesłyszałem sie? Niall był cały czas po jego stronię?! Więc do nie Gemma powiedziała gdzie jestem tylko On! Zajebię gnoja!
-Nie mogłem- powiedział spokojnie Niall.
-Nie mógł bo był zajęty pieprzeniem twojej siostry- oznajmiłem.
-Co?!-spytał zdziwiony Hemmings.
-On kłamie- warknął Calum. Czas się odpłacić Luke'owi. Podszedłem do niego szybko i wymierzyłem mu pięścią cios w szczękę. Wkurwił się. Rzucił się na mnie i zaczął okładać pięściami. Frajer myśli, że wygra ze mną. Odepchnąłem go i kopnąłem w brzuch. Reszta nie chciała się mieszać w naszą bójkę. Stali i wymierzali w siebie wzajemnie bronią.
-Gdzie ona jest śmieciu- warknął blondas.
-Hm, nie żyje- oznajmiłem. Patrzyłem na niego z mordem w oczach. Już miałem się na niego ponownie rzucić, ale wbiegły dziewczyny.
-Luke! Harry! Przestańcie i to w tej chwili!- krzyknęła na całe gardło Rose. Perrie schowała się za plecami Zayn'a, a El podbiegła do Lou. Spojrzałem na nią razem z Luke'iem.
-Boże, Rose!- powiedział uradowany chłopak. Ale ona zamiast podbiec do swojego brata i go przytulić, ona zrobiła dokładnie na odwrót. Podbiegła do mnie i się we mnie wtuliła. Objąłem ją ciasno ramieniem.
-Nic ci nie jest?- spytała szeptem. Pokręciłem głową. Nic mi nie było, tylko trochę nos boli. Ale jest to ból do wytrzymania. Hemmings stał jak wmurowany. Patrzył na nas nie dowierzając.
-Rose, chodź do mnie- warknął. Dziewczyna popatrzyła nie pewnie na mnie.
-Nie- powiedziała pewnie.
-Rosie nie wkurwiaj mnie i podejdź tu do mnie- nie dawał za wygraną.
-Powiedziałam Luke, że nie podejdę - warknęła.
-Wolisz zostać z tym psychopatą niż iść ze własnym bratem? - spytał i uniósł brwi.
-Właśnie tak - oznajmiła- A i Harry nie jest żadnym psychopatą!
-Nie jest?! On cię kurwa bił- krzyknął.
-Nie, nie prawda!- również krzyknęła- Nie pójdę z tobą, bo kocham Harry'ego.
Co?! Ona właśnie powiedziała, że mnie kocha? Zrobiła mi się tak jakoś ciepło na sercu.
Ona tak powiedziała, bo musiała bałwanie! Kto pokocha takiego człowieka jak ty?!- i znowu ten głosik. Serio jest wkurwiający.
Zamknij się! Przecież wiem, że nie mogłaby pokochać człowieka, który wyrządził jej taką krzywdę.
Jest ze mną coś nie tak, gadam sam ze sobą.
-Co?- wyrwało się Clifford'owi.
-Żartujesz? Prawda?- spytał wkurwiony Luke.
Luke POV:
Nie, nie, nie.. To nie może być prawda! Ona go kocha? I chuj i tak pójdzie ze mną.
-Luke, ja nie żartuje. Na prawdę go kocham- taa, sranie w banie. Muszę zmienić taktykę. Uśmiechnąłem się chytrze.
-Rose wierze ci- wszyscy byli zaskoczeni tym co powiedziałem- Ale i tak musisz pojechać ze mną.
-Po co?- spytała podejrzliwie.
-Rodzice na ciebie czekają w domu- oznajmiłem.
-Rodzice? - popatrzyła na mnie.
-Tak, Rose. Rodzice. Powiedziałem im że pojechałaś na obóz do lasu- powiedziałem. Wyciągnąłem w jej kierunku rękę- Chodź do mnie..
Zadziałało, zaczęła iść w moim kierunku. Chwyciłem ją za rękę.
-Gemma, Eleanor i Zoe zabierzcie ją do samochodu. - rozkazałem. Dziewczyny zrobiły to co kazałem. No Styles czas wyrównać rachunki.
----------------------------------------------------------------------------------------
Siemka :)
Co tam u was? x Za tydzień szkoła ;/ Idę do 2 gimnazjum ehhh
Podoba wam się rozdział? Bo myślę, że wyszedł beznadziejnie.
Komentujcie! ♥
(Przepraszam za wszystkie błędy!)
~Justyna
AAA MASZ MI SZYBKO PISAĆ ROZDZIAŁ !!! UDUSZĘ CIĘ W TAKIM MOMENCIE SKOŃCZYĆ :O Rozdział ahkshksands,adn,sadnklsah cudowny i czekam z niecierpliwością na następny :D
OdpowiedzUsuń~ @princettta
No nieźle heh ja chce jeszcze <3
OdpowiedzUsuńRozdział jest super! Ale jestem ciekawa o będzie w kolejnym. Już nie mogę się doczekać! Powodzenia w pisaniu! :3
OdpowiedzUsuń@czaary_maary
Beznadziejnie?! Jest świetny i jeszcze Rose wyznała Harry'emu miłość aww ... .
OdpowiedzUsuń@Umm_whateverr ilysm